Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

niedziela, 14 lutego 2016

Błyskawiczna czapka

W piątek wieczorem zadzwoniła moja przyjaciółka, że będzie w Białymstoku i że się do nas wybiera. G. miała w styczniu urodziny, a ja zbierałam się jak pies do jeża do prezentu. Ale jak już zapowiedziała się na niedzielę to wiedziałam, że muszę się streszczać. W piątek wieczorem przygotowałam włóczkę i druty. A w sobotę zabrałam cały przygotowany ekwipunek na spotkanie robótkowe, gdzie zaczęłam dzierganie. Kończyłam w nocy, potem szybka kąpiel w Eucalanie i suszenie na kaloryferze. Rano pochowałam nitki, przyszyłam łapkę i zapakowałam.

Wzór: Castiel
Włóczka: Lanagold
Druty: 4,5mm ściągacz, 5mm ażur.



Wzór jest bardzo prosty i wdzięczny. Trochę zmodyfikowałam całość. Po ściągaczu dodałam 1oczko co 10oczek (w części między ażurem). Zamiast typowej krasnalki zrobiłam coś a'la beret. Bardzo mi się podoba ta czapka i sobie też taką planuję.

Aktualnie na drutach zielona sukienka. Przerabiam Elfią kieckę, bo nie czułam się w niej dobrze. Teraz będzie prosto, od góry, delikatnie taliowana, rękawy 3/4 i golf kominowy. Miałam gigantyczny dylemat jak wykończyć dół: ściągacz czy turned hem. W końcu stanęło jednak na turned hem. Przód już się moczy, a tył właśnie kończy. Także już z górki ;)

A jako bonus niemiłosiernie ubrudzony mały potwór jako breloczek.

PS. Zdałam egzamin na prawo jazdy.

piątek, 29 stycznia 2016

Fabryka potworów

Dookoła rodzi się cała masa dzieciaków. A jak się rodzą dzieciaki, to trzeba im prezenty szykować. Co innego może dać dziewiarka jak nie coś własnej produkcji. Ostatnio trzem chłopcom robiłam potwory. Oczywiście nie mam wszystkich fotek :((( Były ale się zmyły z komputera w jakiś cudowny sposób.

Pierwsza para (bezzdjęciowa) została rozparowana. Dziergałam na drutach 3mm i mały potwór wyszedł bardzo mały. Za mały, żeby dać dziecku do zabawy. Dostała go moja siostra jako breloczek. A duży jest własnością Jerzyka.

Drugą i trzecią parę dziergałam na 3,75 albo 4mm podwójną nitką. Nie pamiętam jaka to włóczka. Jakaś bawełna. Kolory są zupełnie inne niż myślałam, że będą. Na zdjęciach i w opisach były: turkusowy i musztardowy. A wyszło jak widać: błękitno i żółto. Takie to uroku kupowania zdalnie. Najpierw miałam zwrócić motki, ale potem zmieniłam zdanie i w sumie chyba żałuję.
foto. W. Zalewski, tato Antosia, który jest właścicielem potworów

foto. W. Zalewski
Nie, to nie są te same potwory. Wprawne oko zauważy, inny układ pasków na dużym potworze ;)

Wzór to Daphne and Delilah (klik), którego mam już po dziurki w nosie.
Włóczka: Bella Alize, zużyta prawie do końca (tak jak lubię).

Edit: Zapomniałam dodać, że każda z par potworów "zaliczyła" inne zadanie z wyzwania 15 projektów w 2015r: punkt 10, 11, 12. Niestety nie udało mi się wyzwania skończyć w całości. Zostało 6 punktów, na które mam plan, tylko czasu brak. Mimo to, bawiłam się świetnie i będę kontynuować wykreślanie zadań z listy.

piątek, 22 stycznia 2016

Nowe

Znów na trochę znikłam. Tym razem mam dobrą wymówkę ;) Przeprowadziliśmy się do innego mieszkania. Niestety jeszcze nie naszego. Dalej wynajmujemy, ale teraz zdecydowanie większe. I powoli szukamy mieszkania, które będzie już nasze.

Same rozumiecie, że przeprowadzka to dość traumatyczne przeżycie. U nas zbiegło się w czasie ze Świętami, Nowym Rokiem, moim powrotem do pracy i kończeniem prawa jazdy.

Z prawkiem to zaszalałam, bo kurs zrobiłam 10 lat temu (!), ale nigdy nie podeszłam do egzaminu w WORDzie. Teraz wykupiłam godziny u zaprzyjaźnionego instruktora, i śmigam eLeczką po mieście. Teoretyczny już zdałam a 2.02 mam praktyczny. Trzymajcie kciuki!

Skończyłam macierzyński i jestem mamusią pracującą. Na razie Mikołajowi żłoba oszczędziliśmy. Moja Ciocia nam pomaga i jest trzecią babcią.

Trochę dziergam, co prawda czasu jak na lekarstwo. Aktualnie na drutach sukienka z alpaki Berrocco, która już raz sukienką była. Przed porodem ją sprułam a teraz robię od nowa.
Kolor z kosmosu wyszedł. 


piątek, 25 grudnia 2015

Świątecznie

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam wszystkiego najlepszego. Dziękujemy ze jesteście z nami :]

Mam na reszcie do pokazania coś wydzierganego. W końcu to blog rękodzielniczo-drutowy.

W ostatnim czasie rzadko włączam komputer. Raczej korzystam ze smartfona. Na nim czytam Wasze blogi, podglądam Rav, fb, czy Pinterest. Właśnie na tym ostatnim zobaczyłam jakiś czas temu sweterek, który wiedziała, że muszę wydziergać Mikołajkowi. Prosty, ale elegancki i bardzo męski (:)).

Okazało się, że mam nawet odpowiednią włóczkę. (Szczerze mówiąc, to nie pamiętam co było najpierw czy zdjęcie sweterka czy włóczka.)

Wzór: z głowy
Włóczka: Baby Merino Drops jasnoszary i granatowy.
Druty: 3,25mm

Nie obyło się bez przygód. Okazało się, że na paski zabraknie szarej włóczki. Nie chciałam kupować całego motka. Ale od czego ma się druciane koleżanki? Napisałam na fb w Klubie Ręko-Dzielnych i kochana Bietas podzieliła się ze mną swoimi zapasami. Czyli uratowała mikołajkowy sweterek. Mogę więc zaprezentować pulowerek.

No i oczywiście na modelu. Model nie jest w stanie usiedzieć spokojnie kilku chwil.
Matka uciekła się do podstępu, posadziła dziecko obok grającego Mikołaja.



I kilka detali:
Drewniane guziczki

Dekolt kształtowany rzędami skróconymi

Pasiasty rękaw (3 rz. szare i 5 granatowych)

Reglan. Korzystała ze sposobu, który kiedyś pokazała Rene.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Kolejny awans*

Dzisiaj będzie wspominkowo.

Mój Najfajnieszy Chłopak na Świecie skończył w piątek rok. Także awansował z niemowlaka na dzieciaka ;))

Uwierzycie, że to już rok? Sama nie wiem, kiedy minął. Przez ostatnie 12 miesięcy wszystko było nowe i pierwsze, czasem straszne, czasem śmieszne. Był pot, krew, łzy ale i mnóstwo szczęścia i radości. Każdego dnia uczy się czegoś nowego (np włażenia na stół), i ma ogromną chęć poznawania świata.

Był taki malutki

Już duży kawaler

Próba zdmuchnięcia świeczki skończyła się wsadzeniem łapki w tort.
* pierwszy to z noworodka na niemowlaka.

Ps. Na Podlasiu (albo tylko u mnie w rodzinie) nie był znany zwyczaj wróżby/losowania. Mama, żeby zaspokoić ciekawość cioci Pimposhki losowanie przeprowadziła dzień póżniej. Mikołajek jak Mała P. również wybrał różaniec, także jakiś własny zakon dzieciaki założą ;)