Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

czwartek, 2 czerwca 2016

Ośmiorniczki dla wcześniaków

Słyszałyście już o tej akcji? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie na fb (klik).

Ja własnie z facebooka się dowiedziałam o tej wspaniałej inicjatywie. A potem napisała do mnie Agnieszka i po krótkiej wymanie maili zaproponowała testowanie wzoru na wersję drutową, świeżutko przetłumaczoną na polski. Cel szlachetny, jak mogłam więc odmówić?



wtorek, 3 maja 2016

Still Light Tunic- dzierganie na krawędzi

Skończyłam moją sukienkę, Oczywiście nie obyło się bez komplikacji (ja chyba nie umiem normalnie ;)).

Wszystko zaczęło się 3 lata temu, kiedy to 5 marca jadąc w pksie do pracy napisałam życzenia Pimposhce, dostałam odpowiedź, że ma dla mnie niespodziankę. Niespodzianką była wygrana w rozdawajce urodzinowej, gdzie nagrodą było 5 motków BFL pofarbowanej ręcznie przez Gosię wg zaleceń. Nie jestem fanką wielokolorowych włóczek, więc poprosiłam o jednolite farbowanie. Wybrałam 3 kolory, bo się zdecydować nie mogłam, ostateczną decyzję miała podjąć Pimposhka. I wybrała idealnie! Jak otworzyłam przesyłkę, to wiedziałam, że to jest ten właściwy kolor. Włóczka musiała swoje odleżeć i nabrać mocy urzędowej, chociaż od prawie samego początku wiedziałam, że będzie do tego wzoru idealna.

Muszę jeszcze pochwalić Pimposhki farbowanie. Motki są pięknie pokolorowane ;) W sukience w ogóle nie widać różnicy między motkami. Dopiero na zdjęciu zobaczyłam ciemniejszy pas. 

Jak pisałam poprzednio, motywacją do ruszenia ze Still Light Tunic było wspólne dzierganie z dziewczynami ze spotkań naszych białostockich.

Nie obeszło się bez prucia, oczywiście. Pod koniec zorientowałam się, że jednak przeliczyłam się z ilością włóczki. Podeszłam dość nonszalancko, wiedząc, ze nie ma szans na dofarbowanie nici. Prawie cały jeden wieczór lamentowałam mężowi i Pimposhce. A potem mnie olśniło. Sprułam kieszonki, dokończyłam długość a wnętrze kieszonek dorobiłam inną włóczką. Tutaj poratowała mnie Madziula (klik). Także niewidoczna część kieszonek jest w innym kolorze.

Po praniu włóczka stała się bardzo miękka i mięsista, ładnie się na długość wyciągnęła, bez napinania na siłę.

Jestem bardzo zadowolona z efektu, mimo negatywnych emocji jakie miałam po drodze.


Wzór: Still Light Tunic (klik)
Druty: 3,5mm
Włóczka: BFL, DK, 5 motków i na kieszonki bliżej nieokreślona wełna
Modyfikacje: 
- dodałam 2 powtórzenia reglanu na rękawach
- 1x odjęłam oczka zanim zaczęłam dodawać na kieszonkę
- obniżyłam delikatnie linię dodawania na kieszonkę (wypadała u mnie na środku piersi)
- ominęłam pierwsze dodawanie oczek po bokach
- dodałam oczka po bokach na wysokości kieszonek ostatni raz (w sumie ilość dodawania oczek jest taka jak we wzorze)
- wydłużyłam całość, tak żebym mogła ją nosić jako sukienkę

Zdjęć będzie dużo, bo się nie mogłam zdecydować, które wybrać.

Kieszonki odwrócone


Guziczek z zapasów własnych.


Mamo, mamo, no weź mnie!
Tato, oddawaj aparat!


Następny projekt też się zapowiada na krawędzi, jeśli chodzi o ilość włóczki ;)

PS. Najbliższe spotkanie w Białymstoku jest 7 maja.

sobota, 19 marca 2016

mini KAL

Bardzo dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem. Rzadko odpisuję, bo raczej na telefonie sprawdzam internet.

Jak już pisałam na naszych białostockich spotkaniach zmówiłyśmy się na wspólne dzierganie Still Light Tunic. Dołączyła do nas Wiola z dwiema koleżankami z Suwałk. Wyszedł nam KAL podlaski ;) Jeśli chcecie do nas dołączyć, to serdecznie zapraszam na naszą grupę na fb: KAL Still Light Tunic (klik). Grupa jest zamknięta, posty widać dopiero po dołączeniu do grupy.

Wystartowałyśmy tydzień temu. Plan: reglan. Już drugi dziergam. Miałam do wyboru druty 3,25 i 3,5mm. Wybrałam mniejszy rozmiar, co okazało się niezbyt trafionym pomysłem. Sprułam wszystko do ściągacza, którego nie chciało mi się pruć.

Wydawało mi się, że reglan wyjdzie za krótki a rękawy za wąskie. Zrobiłam dodatkowe powtórzenie dodawania oczek, ale tylko na rękawach. Nie chciało mi się znów pruć, ale mogłam wcześniej skończyć dodawanie oczek na przodzie i tyle. Korpus dość szeroki wyszedł, a wersje  dopasowane w biuście podobają mi się bardziej. Dlatego kolejną modyfikacją było delikatne odejmowanie oczek oraz wydłużenie części zanim zacznę dodawać oczka na kieszonkę.

Znalazłam nawet idealny guziczek w zapasach i przydasiach. Ominie mnie wędrówka do pasmanterii.

Włóczka to wygrana u Pimposhki kilka lat temu BLF farbowana ręcznie przez Gosię. Od razu jak tylko zobaczyłam nici, to wiedziałam, co z nich będzie. Realizacja mi się tylko obsunęła w czasie ;)

Młody śpi, małżonek w szkole, matka ma trochę czasu dla siebie, więc lecę dziergać.
Pozdrawiam Was weekendowo.

K.

sobota, 12 marca 2016

Stara-nowa sukienka

Pod koniec ciąży sprułam Elfią sukienkę. Nie jestem jednak fanką odcinanych pod biustem części garderoby. Prując miałam już w głowie nową sukienkę.

Nowa powstawała w wielkich bólach. (Uwaga: będzie narzekanie ;)) Zaczęłam gdzieś w grudniu od góry, bezszwowo. Dojechałam do talii i stwierdziłam, że to to jednak nie to. Sprułam. Znów zaczęłam od góry ale w kawałkach. Okazało się za duże. Sprułam. Do trzech razy sztuka. Zaczęłam jeszcze raz. Dojechałam prawie do końca i się zatrzymałam. Nie mogłam się zdecydować na wykończenie dołu: ściągacz czy turned hem. Po konsultacjach społecznych nie było wcale łatwiej: Pimposhka była za turned hem, Asja za ścigaczem a Tinki podała mi jeszcze inny sposób (który na pewno jeszcze wykorzystam). Po nieprzespanych nocach zdecydowałam się na turned hem. Skończyłam korpus, zblokowałam, zszyłam. I klops.... Okazało się, że od talii w górę była za duża! Wyciągnęłam nitkę i sprułam od połowy. Rękawy wyjątkowo bez problemów poleciały, potem golf. Wszystko zszyłam, i okazało się, że sukienka jest trochę za krótka i jednak turned hem nie wygląda tak dobrze jak to sobie wyobraziłam. Dorobiłam ściągacz i to był strzał w dziesiątkę. Pierwszy pomysł okazał się najlepszy.

Wzór: mój z głowy
Włoczka: Ultra Alpaca Berrocco
Druty: 4,5mm, 5mm golf

Zdjęcia takie sobie, bo nie mamy w tym mieszkaniu odpowiedniej ściany do sesji. Ale jeśli wszystko dobrze pójdzie to może w okolicach wakacji będziemy mieć już własne ściany ;)





Jest kot
i dziecko

Sukienka jest bardzo wygodna i żałuję, że nie zrobiłam jej wcześniej.

Na drutach znów mam sukienkę. Tym razem Still Light Tunic. Urządziłyśmy mały KAL. Zgadałam się kiedyś z Kasią z naszych spotkań, że razem będziemy dziergać tą tunikę. Jak ustalałyśmy szczegóły, to więcej dziewczyn wyraziło chęć wspólnego dziergania. No i dziś zaczęłyśmy :]

niedziela, 14 lutego 2016

Błyskawiczna czapka

W piątek wieczorem zadzwoniła moja przyjaciółka, że będzie w Białymstoku i że się do nas wybiera. G. miała w styczniu urodziny, a ja zbierałam się jak pies do jeża do prezentu. Ale jak już zapowiedziała się na niedzielę to wiedziałam, że muszę się streszczać. W piątek wieczorem przygotowałam włóczkę i druty. A w sobotę zabrałam cały przygotowany ekwipunek na spotkanie robótkowe, gdzie zaczęłam dzierganie. Kończyłam w nocy, potem szybka kąpiel w Eucalanie i suszenie na kaloryferze. Rano pochowałam nitki, przyszyłam łapkę i zapakowałam.

Wzór: Castiel
Włóczka: Lanagold
Druty: 4,5mm ściągacz, 5mm ażur.



Wzór jest bardzo prosty i wdzięczny. Trochę zmodyfikowałam całość. Po ściągaczu dodałam 1oczko co 10oczek (w części między ażurem). Zamiast typowej krasnalki zrobiłam coś a'la beret. Bardzo mi się podoba ta czapka i sobie też taką planuję.

Aktualnie na drutach zielona sukienka. Przerabiam Elfią kieckę, bo nie czułam się w niej dobrze. Teraz będzie prosto, od góry, delikatnie taliowana, rękawy 3/4 i golf kominowy. Miałam gigantyczny dylemat jak wykończyć dół: ściągacz czy turned hem. W końcu stanęło jednak na turned hem. Przód już się moczy, a tył właśnie kończy. Także już z górki ;)

A jako bonus niemiłosiernie ubrudzony mały potwór jako breloczek.

PS. Zdałam egzamin na prawo jazdy.