Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 07.03.2015, godzina 14:00, w naszym stałym miejscu.


Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

poniedziałek, 30 marca 2015

Kombinacje alpejskie czyli Light (a w sumie to Sport) Trails

Post z dedykacją dla Asji. Gdyby nie ona to ten sweter w ogóle by nie powstał. Dziękuję!

Tak, tak to dalej blog dziewiarski ;) I w końcu mam się czym pochwalić!

Skończyłam Light Trails!

Chyba ze 2 miesiące (albo i dłużej) go dziergałam. A zrobiłam prawie 2x.
Najpierw sprułam część od ramion do pach, bo się okazała za szeroka. Nabrałam mniej oczek i jechałam.
Potem sprułam część od pach do talii, bo brzydko wyglądało odejmowanie oczek. Zmieniłam sposób gubienia oczek.
Następnie 1,5x wydziergałam rękawy. Miałam już oba gotowe, kiedy po zmierzeniu okazało się, że machnęłam się w ich rozmiarze i były za małe.
Musiałam od nich odpocząć, więc skończyłam korpus (dziergałam interwałami, żeby włóczki starczyło: najpierw korpus do zużycia kłębka, potem plisa przy dekolcie i rękawy do odpowiedniej długości a na koniec korpus ile starczy włóczki) i znów się wzięłam za rękawy.
Po skończeniu całości, zmierzyłam i orzekłam, że jednak mógłby być ciutkę dłuższy. Sprułam ściągacz i dorobiłam długości.
Jak już te wszystkie operacje wykonałam, to zostało mi trochę włóczki, więc sprułam ściągacze w rękawach i dorobiłam długości w rękawach.

Końcowe kombinacje alpejskie wynikały z tego, żeby wyrobić włóczkę do końca. Zostało jakieś 30-40 cm w ścinkach. Nic mnie bardziej nie irytuje jak mikrokłębki. Za mało na projekt, a szkoda wyrzucić (wewnętrzny chomik zabrania).



Wzór: Light Trails (klik)
Włóczka: Czterdziestka Arelan
Druty: 4mm
Modyfikacje:
- grubsza włóczka i druty
- na dekolt na plecach nabrałam 40o
- na dekolt na przodzie: dodałam 2x 7oczek i nabrałam 26o
- 9x odejmowałam oczka
- wydłużyłam korpus i rękawy

Tym projektem postanawiam dołączyć do wyzwania Maknety: 15 projektów w 2015 (klik).
Mam odhaczony punkt 9. Włóczkę mam w zapasach od 2008 roku.

poniedziałek, 16 marca 2015

Matka na gigancie z niemowlakiem

Gdzieś w połowie lutego Pimposhka rzuciła pomysł spotkania w Warszawie. Zaprosiła mnie, żebym z Nią i Ellunią zatrzymała się w hotelu. Prawie miesiąc przekonywałam męża, żeby jechać. A haczyk był taki, że T. w tym czasie miał na uczelni zjazd i egzaminy, więc ja z Mikołajkiem jechalibyśmy sami. Drugi haczyk jest taki (wstyd się przyznać), że nie mam prawa jazdy. Trzeci haczyk: pociągi nie jeżdżą, bo tory remontują i podstawiane są autobusy. Po miesiącu nagabywania męża, dał się przekonać.

Na etapie prowadzenia wywiadu dot. środka transportu miałam do wyboru trzech przewoźników: Polski Bus, PKP i Plus Bus. Padło na tego ostatniego, dzięki rekomendacji Panzernej (klik), która dość często jeździ do Wawy. I muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Bez problemu zapakowałam się z wózkiem i niemowlakiem w foteliku samochodowym. W drodze do Warszawy miałam pomoc Panzernej, która przypilnowała Mikołajka, jak ja wkładałam koła wózka do luku bagażowego, potem pomogła mi go umieścić na fotelu, co nie było proste, bo oparcie musiałyśmy odgiąć maksymalnie do tyłu. Do domu jechałam sama, ale za to kierowca okazał się dużo bardziej pomocny. Pimposhka pilnowała Juniora, a mi koła pomógł spakować kierowca. Potem kazał przesiąść się osobom, które zajęły miejsca dla matek z dziećmi. (Drugie fotele są trochę dalej niż pozostałe, więc fotelik można wstawić bez problemu i kombinacji alpejskich.) A jak wysiadałam, to wyciągnął koła i je rozłożył.

Jeśli chodzi o bagaż, to miała dwie torby na pieluchy. Myślę, że następnym razem udałoby mi się spakować do jednej torby.

Na prośbę tatusia: Mikołaj pod Pałacem Kultury
Mikołajek w drodze do Warszawy był absolutnie fantastyczny i super grzeczny. Najpierw pogadał z Panzerną, skonsumował Potwora a potem poszedł spać i obudził się dopiero jak matka zaczęła tarmosić i ubierać.

Zjem, zjem, zjem!

A potem padł
W drodze powrotnej było gorzej, bo dał popis umiejętności wokalnych. Ale nakarmiłam go i zasnął. W jedną stronę miałam moje mleko w butelce a z powrotem mleko modyfikowane. Laktatora nie brałam ze względu na oszczędność miejsca a karmienie w autobusie piersią nie należy do najprostszych-> mało miejsca.
Do domu!
Pimposha okazała się absolutnie cudowną i fantastyczną osobą. I w brew obawom T. nie jest handlarzem narządami ;)) Gdyby nie totalne zmęczenie po całym dniu, to pewnie całą noc byśmy przeplotkowały. Dzieciaki chyba się polubiły. Kiedy Mikołaj marudził i płakał, to Ella się z nim solidaryzowała i wspomagała wokalnie. Córeczka Gosi jest rozkoszna, bardzo towarzyska i strasznie gadatliwa. Dzieciaki nam się zsynchronizowały i w nocy miałyśmy wspólne karmienie.

Pierwsze wspólne chwile
Pierwsza noc Mikołajka z dziewczyną w jednym łóżku
Dzień dobry!
U TupTupa była, jak zwykle, super! Bawiłyśmy się przednio. Dzieciaki były grzeczne i dały matkom czas prawie do 19.
Nowe pokolenie dziewiarskie ;)
Z Paulą (Polka Knits)
Z Paulą i Rene
Z Anią Stasiak
Z Enyo
Pimposhka, Paula, ja, Iwona
Mikołajek został obdarowany przez internetowe ciocie:
Londyńska i marynarska koszulka od cioci Pimposhki
Od cioci TupTupa
Od cioci Pauli
Pierwsza czapka od cioci Rene
Pierwsze koty za płoty! To teraz gdzie?

piątek, 6 marca 2015

Spotkania, spotkania

Jutro jest spotkanie nasze białostockie. W stałym miejscu. Jeśli chcesz się z nami spotkać, to po prawej stronie jest formularz kontaktowy, odezwij się a ja napiszę instrukcje jak dotrzeć.

A już za tydzień w MagicLoopie (klik) spotkanie, na którym będzie Pimposhka! Ja też się wybieram.
 W imieniu TupTupa, Gosi i moim serdecznie zapraszam.

wtorek, 24 lutego 2015

Przyjaciele

Przyjaciele to wspaniały wynalazek ;) Dzięki temu oprócz wspaniałych rodzonych sióstr sztuk trzy, mam też kilka sióstr, które sobie sama wybrałam. Niektóre są "realne" a niektóre wirtualne. Jedną z sióstr z wyboru jest Asja.

W zeszłym tygodniu zapukał do mnie kurier z paczką od Asi. A w środku same cudne rzeczy. Dla każdego coś miłego (chociaż nie ma co ukrywać, że ewidentnie adresatem był Junior ;)).

Mama dostała cudne włóczki i list, syn koszulkę i przydasie, a kot oczywiście przygarnął pudełko.

Piękne etui na dodatkowe smoczki, oraz przypięcie smoczka, żeby się nie zgubił. To przypięcie jest takie cwane, że ma "pojemniczek" na silikonową część smoczka.

Włóczka to Uncommon Everyday, marki The Uncommon Thread. 100% merino superwash. Ręcznie farbowana, mięciutka w kolorach: meadowgrass i birthstone. Kolor meadowgrass na zdjęciu od czapy, wyszedł zupełnie żółty, a jest w odcieniach oliwkowych.

Toma teraz matka zagwozdkę co dziergać ;)

Asiu, jeszcze raz pięknie dziękuję :*:*

niedziela, 15 lutego 2015

Śmietankowe warkoczyki

W końcu dziewiarski post. Czapkę wydziergałam jeszcze w listopadzie. Tylko nie miałam kiedy obfotografować. Najpierw dlatego, że chodziłam w ciążowym namiocie, potem pojechała ze mną na porodówkę. Potem był okres noworodkowy. A jeszcze później albo okoliczności przyrody nie sprzyjały, albo brak aparatu, albo czasu.

W ostatnią sobotę z mamą i siostrą pojechałyśmy do Krynek, do rodziny. Na spacerze z bratem ciotecznym i jego dziewczyną wzięłam z zaskoczenia brata i zrobił mi zdjęcia.



Wzór: moja improwizacja
Włóczka: podwójna nitka Alpaca Drops, kolor (chyba) 101 biały, 2 motki i trochę
Druty: 4mm ściągacz, 5mm reszta

Aktualnie czapka jest moją ulubioną. Ciepła, ale lekka. Pasuje do płaszczyka i do kurtki. Prawie ideał. Szkoda, że nie gotuje ;)