Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 04.10.2014, godzina 14:00, w naszym stałym miejscu.


Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

sobota, 13 grudnia 2014

Junior

Już z nami jest.

Pozdrawiamy :)

piątek, 28 listopada 2014

Kokonik

Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem.

Mimo że jestem drugi tydzień na zwolnienie, to nie przekłada się to na większą ilość czasu ;) Zdarza mi się nie włączać laptopa kilka dni. Akurat to nie jest złe, ale wiąże się z tym, że czytam blogi i komentarze z telefonu. Wiadomo, że pisanie czegokolwiek z telefonu, dłuższego niż sms, już nie jest takie przyjemne.

W zeszłym tygodniu leczyłam zęby. Wyprawa z wielgachnym brzuchem gdziekolwiek dalej niż do piekarni w bloku jest wyprawą niemal całodzienną (dojazd, załatwienie sprawy, powrót a resztę dnia muszę poświęcić na odpoczynek). W tym tygodniu prałam i prasowałam ubranka. Ponownie.... A zaczęło się od układania paneli. Tydzień temu mąż z kolegą zabrali się za podłogę w sypialni. Ja na ten czas wybyłam z domu. Wróciłam mniej więcej w połowie ich pracy. I co zastałam? Oczywiście armag(i)edon ;) W przedpokoju stała komoda z dziecięcymi ubrankami, która nie ma uchwytów, a wycięte fronty. W tymże przedpokoju zostało również urządzone stanowisko ciecia paneli... Komoda stała przodem do stanowiska. Same więc rozumiecie... Na szczęście dzisiaj nadszedł dzień rehabilitacji i chłopaki skręcili łóżeczko.

Dziergam trochę. Cały czas męczę Street Chic koleżance. Druty 3mm i cienka włóczka nie sprzyjają szybkiemu przyrostowi dzianiny. Za to w międzyczasie:
- machnęłam sobie czapkę - fotki, mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu (Ola z Handmade Project zaczęła akcję: 12 czapek w 1 rok (kilk). Sama nie biorę udziału, ilość czapek jaką posiadam jest dość znaczna, ale może ktoś jeszcze nie wie o tej akcji)
- poprawiłam komin Gaptastic: wyciągnął się bardzo od noszenia i nie był już tak blisko szyi jak chciałam. Sprułam i wydziergałam raz jeszcze. Tym razem nabrałam 103o. Jest zdecydowanie lepiej.
- sprułam jeszcze jeden komin: Herringbone Cowl. Z tego samego powodu co wyżej i mojego wesołego, nadmiernego rozciągania przy blokowaniu. Zabiorę się za niego ponownie, jak tylko wrócą do mnie pożyczone druty
- sprułam Audrey in Unst: napaliłam się jak szczerbaty na suchary na ten sweterek, wydziergałam go dwa razy i nie nosiłam. Jednak wolę pulowery niż kardigany. Te drugie wolę kupne, z bawełny.
- wydziergałam sobie kokonik.

Jaki kokonik? Ano taki:

Wzór: Boucle Cocoon (klik)
Włóczka: z odzysku
Druty: 7mm
Modyfikacje:
- nabrałam 42o
- dziergałam rozmiar większy
- po skończeniu obu części, została mi włóczka, więc postanowiłam kawałek na środku pleców wydziergać prosto, aż do skończenia nici (dzierga się jeden rękaw, drugi rękaw, a potem ten miliard oczek zszywa kitchenerem)


Jestem bardzo zadowolona z tego udziergu. Jest super do opatulenia się, jak kokonikiem.  Grzeje nery i ramiona (co najważniejsze!). Przodu nie musi, bo mam na razie wbudowany kaloryferek.

Sesję w stanie niezapakowanym przewiduję w terminie późniejszym ;) Bo jak widać, teraz brzegi się nie schodzą ;)

Trakorzasty też jest ;)

czwartek, 20 listopada 2014

Miodowy kocyk

Kocyk dla Juniora już dawno skończony. Małe opóźnienie z pokazaniem, bo był u krawcowej, która podszyła dzianiną.

Wzór: Honycomb blanket (klik)
Włóczka: Lorena Madame Tricote, 300g
Druty: 4mm
Modyfikacje:
- mniejsze druty
- bawełniana włóczka
- każdą sekcję dziergałam przez ok 20rz., ostatnia sekcja pończosznicza: 2cm; francuzem do końca włóczki
Wymiar: ok 76x76cm
Środek się trochę wypycha
Jak rozłożone, toż przecież dla kota. Niechybnie.

Spód jest podszyty ocieplaną dzianiną bawełnianą.


Jestem całkiem zadowolona z tego kocyka. Żałuję, że nie miałam więcej włóczki, żeby był trochę większy.

niedziela, 9 listopada 2014

Hurtowo

Dziś pokażę trochę zaległości i nowości.

Na pierwszy ogień Saartje's bootes z resztek po Potworach dla Juniora.
Pierwsza przymiarka

Wzór: Saartje's bootes (klik)
Druty: 3mm
Włóczka: groszkowa Lorena Madame Tricote, niebieściutki Jeans Yarn Art, biała Gloria Anilux (wszystko resztki resztek, na szczęście już nic nie zostało)
Modyfikacje:
- trójkolorowe, bo brakło i groszkowej i niebieskiej włóczki
- jednopaskowe

Teraz komin w jodełkę dla Krysi (klik).

Wzór: Herringbone cowl (klik)
Druty: 4,5mm
Włóczka: Drops Delight, 3 motki w szarych odcieniach
Modyfikacja: Nabrałam 80o i dziergałam aż komin był wystarczająco długi, potem zszyłam.

A na koniec kolejny potwór, samotna Daphne. Tym razem dla córeczki naszych przyjaciół. Znów wykorzystałam resztki bawełniane po innych projektach. Zużyłam wszystko co do centymetra. Tak to ja lubię :D

Wzór: Daphne and Delilah (klik)
Druty: 3,25mm, a jak te się połamały, to zmieniłam na 3mm
Włóczka: czerwona Lorena Madame Tricote, szara Cotton Gold Alize
Modyfikacje:  (nie zamierzone)
- w związku z tym, że w trakcie połamały mi sie druty, a drugich 3,25 nie miałam, to zmieniłam na 3mm
- korpus jest bardziej kwadratowy, bo zabrakło mi włóczki, żeby odejmować oczka jak we wzorze.

Zdjęcia takie sobie, bo fotograf ze mnie żaden, a i światło nie współpracuje.

Kocyk skończyłam, ale zasługuje na oddzielny post, więc następnym razem.

niedziela, 2 listopada 2014

W trakcie

Powoli wygrzebuję się z moich projektów. Komin skończyłam, i oddałam. Niestety fotek nie mam jeszcze. 

A kocyk się dłubie i dłubie. Wzór plastra miodu jest wykończający. Krzyżuje się każde, dosłownie każde oczko... A oczek w co 2gim okrążeniu przybywa... Także jest to dość mozolne. Na pocieszenie (samej siebie) powtarzam sobie, że zostało mi 3 rzędy, w których krzyżuje się oczka. A potem z górki: pończoszniczy, francuz i zamykamy oczka!


Oczywiście mam pomocnika ;)