Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

niedziela, 15 stycznia 2017

Moje druty

Marzena z Wełnianych Myśli (klik) pokazała swoje narzędzia pracy czyli druty. Jej post bardzo mnie zainspirował. Postanowiłam się z Wami podzielić moimi zbiorami drutów.

Od półtorej roku używam Hiya Hiya i to są zdecydowanie moje ulubione druty. Nic się z nimi nie równa (wg mnie). Są lekkie, mają obrotowe żyłki, są wymienne, mają przejściówki. No dla mnie ideały.

Wcześniej używałam KnitPro, Addi, Pony, i różnego rodzaju innych drutów. Oczywiście dla złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy, ale na Hiya Hiya komfort pracy jest nieporównywalny.

Etui jest poręczne, mogę je wrzucić do torebki i nie zajmuje dużo miejsca, ma wszystko co trzeba:

różnej szerokości otwory na druty, można przydasie wzłożyć (u mnie to agrafki, druty pomocnicze oraz szydełko)

Kieszonka na drobiazgi: markery, igłę, gumki do zakręcania, miarka z nożykiem, i dodatkowa nitka. Na zdjęciu nie ma jeszcze przejściówek z małych na duże żyłki oraz pand, bo tego używam aktualnie.

W tylnej kieszonce mam żyłki, 2x100, 80, 60 i 40cm.

Mam też wcześniejszą kolekcję drutów, której teraz nie używam, bądź używam bardzo sporadycznie i zastanawiam się co z nią zrobić. Tomka wkurzało stukanie drutów a mnie skręcające się żyłki.

A pozostałe przydasie są w pudełku. Tutaj mam resztę szydełek, komplet drutów skarpetkowych, szpilki, pumeks, trochę bawełnianych resztek, łapki "hand made", oczy do zabawek i nożyczki, które mam od zerówki.

Pokażcie czym Wy dziergacie.

niedziela, 8 stycznia 2017

Chusta dla Babci

Mimo tak długiej nieobecności to cały czas dziergam. Co prawda w tempie ślimaczym, ale dziergam ;)

Dla cioci, która opiekuje się Mikołajkiem, i dla niego jest babcią wydziergałam chustę. Długo zastanawiałyśmy się nad wzorem. Najpierw wybór padł na Paris Night Ani Stasiak. Włóczkę mam z różnych farbowań, i różniła się minimalnie odcieniem. Na gładkiej części było bardzo widać różnicę. Wtedy w oko wpadł mi Aisling Justyny Lorkowskiej.

I oto efekt.



Tutaj widać różnicę w kolorze włóczki. Na żywo trochę mniej się rzuca w oczy


Wzór: Aisling (klik)
Włoczka: Arwetta Classic Filcolana
Druty: 3,5mm

A z włóczką to było tak: kiedy z Pimposhką wybrałyśmy się z maluchami do Warszawy i do Magic Loopa, to Agnieszka sprezentowała nam zestawy włoczek. Ja dostałam Arwettę w odcieniach niebieskich. Najpierw miałam coś Mikołajkowi zrobić, ale Mikołajek brudzi się w tempie zastraszającym a ja jestem matką wygodną (leniwą) i nie chciałoby mi się co chwilę prać jego sweterków, także moje dziecko biega w bluzach dresowych. A włóczka leżała i leżała, aż zapytałam się ciocię/Babcię Renatkę czy chciałaby chustę. Ciocia entuzjastycznie podeszła do pomysłu. Wiedziałam, że włóczki będzie za mało. Domówiłam po motku z każdego koloru, w nadziei, że odcień się nie będzie różnić (hahaha!) a w efekcie musiałam potem domawiać jeszcze jeden raz. Jesteśmy z ciocią zadowolone z efektu.

Z resztek zrobiłam rękawiczki Mikołajkowi i jego bliźniaczce z Oxfordu ;)  Ale o tym następnym razem.



wtorek, 6 grudnia 2016

Melanie

Jak tylko na Fb zobaczyłam Marzeny Melanie to zapragnęłam taki posiadać. Odezwałam się do niej i okazało się, że mogę być testerką. Ucieszyłam się ogromnie i od razu poleciałam do pudełka z zapasami. Od razu zdecydowałam się na Baby Alpacę Silk w kolorze jasnoszarofioletowym. A potem dobrałam do niej drugą nitkę: Kid Silk Dropsa w kolorze perłowo szarym.

Wzór: Melanie (klik)
Włóczka: Baby Alpaca Silk Drops 215g, Kid Silk Drops 90g
Druty: 4,5mm, 4mm

Wzór jest idealny. Cudne wykończenie, piękne połączenie dwóch nitek. Prostota i minimalizm.







Muszę przyznać, że uwielbiam Baby Alpacę Silk. To moja ulubiona włóczka. Jest ciepła, lekka, lejąca się, dobrze się nosi i przyzwoicie zachowuje. No i ma zadowalającą cenę ;)

sobota, 5 listopada 2016

Light trails

Mam w końcu coś do pokazania.

Skończyłam Light Trails. To już drugi. Pierwszy oddałam, bo źle się czułam w takim rudym kolorze. Ten jest w moim ukochanym fiolecie. Włóczka leżała kilka lat w zapasach. Aż się doczekała odpowiedniego wzoru.

Wzór: Light Trails
Włóczka: Baby Alpaka Silk 5 motków, na rozmiar najmniejszy. Próbką w ogóle się nie przejmowałam
Druty: 3,5mm
Mąż jak zwykle rozśmiesza




Łapka kupiona u Jolinki

Zbliżenie na warkocze
Miałam tylko 5 motków i bałam się, że zabraknie na rękawy. Na szczęście są takiej długości jak chciałam a włóczki kilka metrów zostało. Na upartego to mogłabym spruć ściągacze i dorobić po 2-3 rzędy ale już mi się nie chce.

Zrobiłam jedno więcej dodawanie na dekolt i jedno więcej spuszczanie oczek w korpusie. Wyszedł mi z mniejszym "zapasem" ale taki był zamiar.

Bardzo lubię Baby Alpakę Silk Dropsa. Mam z niej Stormwind i spisuje się świetnie. 

czwartek, 29 września 2016

Minimalizm

Pimposhka opublikowała recenzję (klik) książki "Chcieć mniej" Katarzyny Kędzierskiej, zmobilizowała mnie tym do napisania tego posta.

Kilka lat temu na blogu Herbi przeczytałam o minimalizmie. Zaczęłam szukać informacji na ten temat. Trafiłam tak na klika polskich blogów o tej tematyce. Na początku byłam zainteresowana tylko "francuskim szykiem, stylem" czy jak zwał tak zwał. W uproszczeniu kojarzący się z dżinsami, małą czarną i białą koszulą (ależ pojechałam stereotypem ;)) Wtedy nie ruszałam nic poza modą.

2 lata temu, kiedy byłam w ciąży zaczęły przytłaczać mnie przedmioty w naszym 40 metrowym mieszkanku. Jak pomyślałam, że mam gdzieś jeszcze wepchnąć rzeczy PoTomka, to robiło mi się słabo. Wtedy przypomniałam sobie o minimalizmie. Już nie mogłam porządków odkładać wiecznie. Któregoś dnia zmobilizowałam się i zrobiłam przegląd szpargałów. Powyrzucałam lub pooddawałam sporo rzeczy. Nawet T. wziął czynny udział i przejrzał swoje cenne kabelki.

Po porodzie, kilka dni po powrocie ze szpitala, wybebeszyłam szafkę z dokumentami i ogarnęłam papierzyska, które straszyły mnie za każdym razem jak otwierałam drzwiczki. Na jakieś rok był spokój. A potem nawinęła nam się przeprowadzka i znów była okazja do przejrzenia dobytku.

To był moment, kiedy pozbywałam się książek. Z nimi najtrudniej było mi się rozstać. Niedawno przeczytałam, że nie ilość książek w domu świadczy o nas (nie pamiętam gdzie niestety się na to natknęłam). Uderzyło mnie to ogromnie. Niby proste, ale dla mnie to było odkrywcze. Tym bardziej, że przesiadłam się na czytnik i prawie w ogóle nie czytam książek "tradycyjnych". Ze sporych rozmiarów biblioteczki mam 3 niewielkie półki z książkami (beletrystyka + moje podręczniki), które cieszę się, że mam w wersji papierowej np. przepięknie wydane filozoficzne eseje nieżyjącego już profesora chorób wewnętrznych Szczeklika (podręcznik interny jego autorstwa też posiadam) (klik). Reszta poszła w ludzi, do biblioteki, albo na nasze spotkania robótkowe, gdzie też mamy swoją biblioteczkę.

Teraz, po drugiej przeprowadzce w ciągu pół roku, mam jeszcze mniej rzeczy. Mam półki w szafie/regale/komodzie, gdzie nic nie leży. Tomek zdecydował się przejrzeć i sprzedać swoją kolekcję płyt dvd. Cieszę się, że rodzinnie pozbywamy się nadmiaru.

Ubrań nigdy nie kolekcjonowałam, ani nie robiłam zakupów: na pocieszenie, w nagrodę, bo mnie stać, czy mi się należy. Już od kilku lat wiele ubrań szyję na miarę (mam genialną krawcową), staram się żeby były z doskonałych materiałów. Większość mam z zapasów ciocinych; piękne wełny idealne na sukienki i spódnice. Tomek przekonał mnie, żebym kupowała buty dobrej jakości, drogie ale na lata a nie na jeden sezon. Mam kilka par butów, uzbieranych w ciągu 5 lat, ale są to modele uniwersalne i dobrej jakości. Kiedy w tym roku moje balerinki (3 letnie) na czubkach się zdarły na wylot, to myślałam, że będę płakać, ale znalazłam szewca (ul. Grochowa w Białymstoku, p. Jacek Okułowicz) który je uratował i dalej będą mi służyć.

Nawet zapasy włóczkowe przejrzałam i przetrzebiłam. Umiem się nawet powstrzymać od zakupów ;)

To co zostało mi do ogarnięcia, to laptop i zdjęcia....

Teraz jestem zadowolona z otaczającej mnie przestrzeni. Nie kupuję szybko i dużo, wypisałam się z szalonego konsumpcjonizmu. Odcięłam też telewizję. Nie oglądam jej od kilku lat. Nic istotnego mnie nie ominęło ale przestały mnie przygniatać napływające zewsząd informacje. Powolutku dojrzewam do odcięcia też facebooka, przynajmniej częściowo. Już teraz głównie korzystam z messengera.

Przydatne linki:
Simplicite.pl (klik)
Style digger (klik)
Minimal plan (klik)
Prosty blog (klik)

Przeczytałam:
Minimalizm po polsku (klik)
Slow fashion (klik)
Magia sprzątania (klik)
Chcieć mniej (klik)

Ps. Mam książkowe "pudełko mięczaka".