Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

czwartek, 27 sierpnia 2015

Przytulanki

Teściowa mojej najmłodszej siostry jest Belgijką i też robótkuje. Ania powiedziała jej, że robię na drutach i prowadzę bloga. Anne-Michelle sprezentowała mi uroczą książkę: Doudous animaux (Pluszowe zwierzaki).

La belle-mère de ma plus jeune soeur est belge et tricote. Ania lui a dit que c'est mon passe-temps et que je tiens un blog. Anne-Michelle m'a offert un superbe livre : Doudous animaux.


 Książka podzielona jest na 5 części:
zwierzaki z I-cordu
Zwierzaki

Przyjaciele

Szalone pluszaki

Breloczki

Zabawki szalenie mi się podobają, więc nie zostało mi nic innego jak nauczyć się francuskiego ;) O opisach jeszcze nic nie mogę powiedzieć, bo nic nie próbowałam dziergać. Zacznę chyba od breloczków, bo moja Wieża Eiffla, która miałam do tej pory połamała nogi ;)

J'aime beaucoup ces jouets, maintenant il ne me reste plus qu'à apprendre le français ;). Pour l'instant je ne peux rien dire sur les modèles car je ne les ai pas encore essayés. Je pense commencer par des porte-clefs, car la tour Eiffel que j'avais jusqu'à présent, s'est cassée la figure ;)

Anne-Michelle, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za prezent.

Anne-Michelle, encore un grand merci.

Tłumaczenie niezastąpiona Tinki, dziękuję :] 

wtorek, 25 sierpnia 2015

Wycieczki z niemowlakiem

Często znajomi są zdziwieni, że z niemowlęciem tyle jeździmy. Nasz Mikołajek to mały podróżnik. Moja siostra podsumowała: Mikołaj zwiedził więcej Polski niż ona przez całe swoje życie (25l). Oto krótka historia wycieczek PoTomka.

Pierwsza była do Krynek (46km) do wujostwa, kiedy Mikołajek miał 2 miesiące.
U wujka
Kolejna była do Warszawy (196km) w wieku 3 miesięcy, opisywałam ją tutaj (klik).

Potem był Kazimierz Dolny (258km), 4,5miesiąca.


Kraków 4x, (raz w miesiącu od 5 miesiąca PoTomka), a odległość zależy od trasy i waha się między 480-550km.

Za każdym razem wracając z Krakowa zatrzymujemy się w Gliwicach u cioci. W trakcie jednej podróży zatrzymaliśmy się w Częstochowie.
Nie tylko mama nosi w chuście
W lipcu byliśmy w Augustowie (90km), 7 miesięcy.

A teraz byliśmy w Toruniu (353km). 8miesięcy (klik)

i Ełku (107km).

Zdecydowanie łatwiej podróżuje się z mniejszym dzieckiem. Pierwsza wycieczka do Krakowa, kiedy Mikołaj miał 5 miesięcy, była zdecydowanie łatwiejsza niż sierpniowa kiedy miał prawie 8. Teraz denerwował się, że musi być w jednej pozycji, nie może sobie popełzać i powspinać się. No i jak był mniejszy to nie musiałam się martwić, co mu dać jeść. Po prostu dostawał pierś. Teraz było trzeba mu zabrać kaszkę, owoce, łyżeczką, talerzyk. Za to kiedy jest ciepło łatwiej niemowlaka ubrać ;)

A propos bagażu. Do Torunia spakowaliśmy się wszyscy do jednej dużej walizki. Największą jej część zajęły rzeczy Mikołaja, który miał też bagaż podręczny z pieluchami, bodziakami i zabawkami na drogę.

W Kazimierzy niemowlaka nosiliśmy w chuście (dziękujemy Truscaveczce za wypożyczenie jej kolekcji ;)). Wózek w ogóle był bezużyteczny. W Kazimierzu nie dość, że wszędzie jest pod górę, to jeszcze są kocie łby. W Toruniu wózkiem było nam łatwiej. Chociaż chustę też ze sobą mieliśmy. Młody teraz w chuście wierzga, poprawne zawiązanie go graniczy z cudem.
Kazimierz
Toruń, zoo
Zwiedzać muzea jest jednak łatwiej w chuście, ale w restauracjach już z wózkiem, bo nie trzeba się rozwiązywać i zawiązywać. Kiedy był młodszy nie miało to znaczenia, ale teraz interesuje się zawartością naszych talerzy, dlatego daję mu zawsze coś do ręki, kiedy my jemy.
Ruiny Zamku w Kazimierzu
Kazimierz
 
Kazimierz
Toruń
Toruń
Augustów
I nikt mi nie wmówi, że z niemowlakiem się nie da ;) Da się, da się , tylko trzeba chcieć. A teraz planujemy już przyszłoroczne wycieczki :]

niedziela, 23 sierpnia 2015

Toruń

Niestety nie udało mi się być na Drutozlocie, który odbył się 22.08. Nasza wycieczka do Torunia była spontaniczna i w środku tygodnia. Spontanicznie zaplanowana przez męża ;) Tomek w lipcu znalazł promocję, że za pokój w hotelu zapłaciliśmy 40zł/dobę. Haczyk polegał na tym, że promocja trwała od wtorku do piątku.

Mikołajek to urodzony podróżnik. Drogę znosi całkiem nieźle (co prawda jak był mniejszy to było lepiej, ale o tym w osobnym poście). Jest raczej cichym dzieckiem i mało marudnym, więc ludzie określają go jako grzecznego (chociaż puszcza bąki, beka i robi kupy publicznie ;)). W restauracjach zawsze siedział z nami przy stole (zresztą tak jak w domu) i jadł z talerza mamy*.

 

No i jest okropnym kobieciarzem. Wszystkie babeczki są jego, niezależnie od wieku. Lete może potwierdzić.

Tym razem (poprzednio w Toruniu byliśmy 5 lat temu, tutaj Tomek mi się oświadczył) nie zwiedzaliśmy muzeów. Postawiliśmy na spacerowanie, szwendanie się i zwiedzanie lokali.
tradycyjnie mam zamknięte oczy.

zjem cię, zjem cię

Byliśmy z Mikołajkiem po raz pierwszy w zoo. Ekscytacji nie było końca. Największy entuzjazm był przy osiołkach i innych kopytnych oraz surykatkach.



Toruń bardzo się zmienił. Zdecydowanie na plus. Poprzednio było mnóstwo wolnych lokali na rynku, wiele zniszczonych kamienic a teraz wszystko pięknie odnowione, świetnie się prezentujące.

Ostatniego dnia pobytu spotkałam się z Lete.

Justyna jest bardzo miłą i gadatliwą osobą. Super nam się rozmawiało. Żałuję, że tak krótko ;) Dostałam od niej upominek firmowy.

Jeśli ktoś chce takie cudności też posiadać, to można je nabyć w sklepie Lete: Woolly Sheep (klik).

* W domu stosujemy BLW (klik). Nie będę ani zachęcać ani zniechęcać do tej metody. My ją stosujemy, bo niemowlak nie chciał jeść papek i zupek. A warzywa (i nie tylko) w kawałkach, które sam może wsadzić do buzi bardzo chętnie.

Następny post będzie o podróżowaniu z niemowlakiem.

piątek, 14 sierpnia 2015

Prezenciki

Cudownie mieć urodziny i rodzinę, która spełnia marzenia :]

Od listopada rodzinie mówiłam, co chcę dostać. A od czerwca z częstotliwością raz/tydzień, żeby na pewno przyswoili co ;) Tak się stałam szczęśliwą posiadaczką zestawu Hiya Hiya 5" małych rozmiarów oraz pandowych zatyczek a markery dostała od Tup Tupa (klik). Z Agnieszką interesy robi się z największą przyjemnością.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Aktualizacja

Żyję, żyję. Tylko weny do pisania nie mam.

Wróciłam na kilka godzin do przychodni, więc i czasu trochę mniej. Ale nie narzekam, bo chciałam i tak z T. ustaliliśmy. W czasie jak ja jestem w pracy to tatuś się PoTomkiem zajmuje. Świetnie sobie chłopaki dają radę.

Co 4 tygodnie jeździmy do Krakowa. Byliśmy w ostatnią środę na 2. kontroli (po 8 tygodniach). Poprawa jest ogromna. Asymetria zmniejszyła się z 17 do 6mm! Postanowiliśmy, że to będzie ostatni miesiąc w kasku Mikołajka. O pojedyncze milimetry walczyć nie będziemy. Na wesele cioci Agi będzie nówka sztuka ;)

PoTomek rośnie jak na drożdżach. Ma już 2 zęby i zaczął pełzać. Po domu lata jak mała torpeda. Fantastycznym trenerem okazał się kot ;) Mikołaj takim pała do niego afektem, że próbuje go dogonić za każdym razem jak kot rzuci mu się w oczy i okazać swoje uczucie. Kot trochę mniejszym pała do niego, ale cierpliwie znosi "ukochanie kota". Teraz przymierza się do raczkowania i wstawania.

Dziewiarsko też nie próżnuję. Mam rozgrzebane dwie robótki. ogoniasty-kaskaderski i chustę. Aktualnie dłubię chustę dla mamy na wesele siostry (termin co raz bliżej, więc muszę zagęszczać ruchy). Wybrałam Out of darkness. Włóczka to Lace Dropsa a koraliki 11 Toho. Koloru nie pamiętam.

Teraz mam dwóch pomocników przy zdjęciach
 Ogoniastego zaczęłam podczas pierwszej wyprawy do Krakowa, za namową Pimposhki, żeby coś nowego wziąć na drogę. Głównie go właśnie w podróży Białystok-Kraków i z powrotem dziergam, dlatego stał się Kaskaderskim.
Postaram się teraz na swoim blogu bywać częściej. Tym bardziej, że dostałam nową baterię do laptopa, więc kabel mnie nie ogranicza i nie kusi Młodego, który ma dziwny pociąg do kabli.