Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 06.09.2014, godzina 14:00, w naszym stałym miejscu.


Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

sobota, 30 sierpnia 2014

Etui na robótkę

Do tej pory robótki transportowałam w torbie w foliowych torebkach. Aż do tego tygodnia! Mam swoje etui na robótkę!
Przyniesione przez męża z jego sklepu (klik). Są również jasne z uśmiechniętym królikiem ;) Zapraszam do zakupów etui i nie tylko u mojego małżonka :]
W etui aktualnie przewożę czapkę Kat (klik), która jest przerywnikiem dla Lukrecji. Moja poprzednia Kat (klik) już się zużyła, włóczka wygląda tragicznie. A że to moja ulubiona czapka, więc postanowiłam wydziergać kolejną. Włóczkę, Cashsoft Rowana, zakupiłam rok temu w Amsterdamie, w sklepie De Afstap.

Lukrecja dzierga się. Aktualnie robię dwa rękawy na raz z jednego motka. To jest powód, dla którego ze mną nie jeździ. Ciężko okiełznać druty w takim przypadku, a nie zawsze mogę się rozłożyć odpowiednio do dziergania.
Oczywiście sesja odbywała się w warunkach ciężkich ;)

PS. Już za tydzień kolejne spotkanie robótkowe w Białymstoku. Zapraszamy!

wtorek, 26 sierpnia 2014

Chwalipięctwo

W zeszłym tygodniu ukazał się magazyn "Wróżka" z artykułem o nas- dziewiarkach z blogosfery: Makunce, Zdzid, Dorocie i mnie.


Na drutach Lukrecja Asiowego projektu. Jako że sweterek posiada duże rozpięcie z przodu, wydaje się idealny do karmienia małego ssaka. Znaczy się pięknie się wpisuje w trend w moim życiu ;)

niedziela, 24 sierpnia 2014

Regał

Chciałam się Wam pochwalić moim regałem.

Był taki:
Lampa też ma inny abażur, bo ten Traktor zniszczył...
Zwykły regał w okleinie. W związku z tym, że jakiś czas temu poprzesuwałam meble: ciemne do pokoju dziennego, a jasne do sypialni, regał powędrował siłą rzeczy do sypialni.

Sypialnia zyskała w lipcu nowe kolory, w końcu mam biały sufit! (wcześniej był żółty...), nową komodę i stary/nowy regał. Efekt remontu pokażę kiedy pokój będzie gotowy do pokazania. Jeszcze mu trochę brakuje ;)
W tle widać piękny obraz, który mi wyhaftowała ciocia- witraż Tiffany'ego
Najpierw regał pomalowałam na biało, a potem (w sensie w tym tygodniu) wkleiłam tapetę. Korzystałam z tego tutorialu (klik). Koniecznie trzeba zmatowić papierem ściernym/gąbeczkami powierzchnię! Mi się tego nie chciało zrobić i mój tato miał zadanie na popołudnie: skrobanie farby. Potem regał umyłam wodą z płynem do mycia naczyń, odtłuściłam benzyną i malowała, malowałam, malowałam. Potrzebowałam trzech warstw, żeby jednolicie pokryć okleinę. Gdybym nie zmarnowała czasu (i farby) na malowanie bez matowienia to zajęłoby mi to jeden dzień i około 1 puszki farby akrylowej do drewna i metalu.

Tapetę kupiłam tydzień temu. Kilka razy byłam w sklepach z materiałami budowlano-remontowymi, ale nic mi nie wpadło w oko. Znaczy się wpadło, ale kosztowało 70-80zł za rolkę! W poprzednią niedzielę po spacerze namówiłam męża na szybki wypad do sklepu. I to był świetny pomysł, bo okazało się, że jest jakaś wyprzedaż ostatnich sztuk tapet i moja tapeta jest o połowę tańsza! Tapetę nabyłam i w końcu wkleiłam. Użyłam kleju introligatorskiego, za radą Jolinki.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Robienie precelków.

Bardzo dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem. Z tym służeniem stanu dwupakowego to bywa różnie. Początek był nie najlepszy, żeby nie powiedzieć okropny ;) W pewnym momencie myślałam, że zamieszkam w łazience. Teraz w II-gim trymestrze jest zdecydowanie fajniej. Nie wymiotuję, Junior daje znać, że jest. Ale żeby nie było za różowo, to brzękną mi nogi. Myślałam, że to w upały tak tylko, ale upały się skończyły a brzęknięcie zostało. Do tego stopnia, że jedyne obuwie w jakie się mieszczę to prawie 10-letnie japonki. Ale jak mi powtarza Truscaveczka (za co jestem niezmiernie wdzięczna): to minie ;). A Junior za 4 miesiące będzie z nami. (No i zdjęcia były robione w jeden z lepszych dni ;))

Pokazywałam już jak prostuję włóczkę (klik), a teraz pokażę jak ją przewijam w motki/precelki.

Zrobiłam kiedyś sweterek, który był na mnie za duży, więc dostał się Agnieszce.

Agnieszka z niego wyrosła i przestała w nim chodzić. Tak znów trafił w moje ręce, ale na mnie dalej nie leży dobrze. Został zakwalifikowany do prucia i przerobienia. Najpierw go sprułam przy pomocy zwijarki <3. Następny etap to przygotowanie do prostowania, czyli przewijanie w motki.

Nie jest to zapewne innowacyjny pomysł, ale musiałam coś wymyślić. Mój dotychczasowy sposób przestał się sprawdzać. Do tej pory używałam taboretu odwróconego "do góry nogami" i na te nogi właśnie nawijałam włóczkę. Aktualnie mój brzuch jest ograniczeniem, ciężko mi się schylać i być w pozycji pochylonej do przodu. Postanowiłam spróbować czego innego.

Użyłam mojego motowidła <3 przykręconego do taboretu. A ja sobie siedzę na leżaczku na balkonie i rozkoszuję się chłodniejszym powietrzem. (W tle koci zadek).

Odpychałam/kręciłam motowidło za metalową, wystającą część.

Oczywiście miałam rudego pomocnika.


Cała operacja zajęła mi mniej czasu niż dotychczasowe przewijanie w motki. Precelki są gotowe na prostowanie. Te zanim je potraktuję parą, muszę najpierw wyprać, bo dość długo leżały w szafie.
Kolor zupełnie od czapy wyszedł. Oryginalny kojarzy mi się ze dojrzałym zbożem, tuż przed ścięciem.
A wy jakie macie sposoby na przewijanie włóczki? Pytanie szczególnie do prządek, które swoje cudeńka zwijają w precelki przecież.

Ps. Traktor chyba w końcu dorósł do pozowania.

Albo nie mam o czym pisać, albo pomysły na posty prawie codziennie ;)

piątek, 15 sierpnia 2014

Stormwind

Kilka dni temu, z małą obsuwą względem wyznaczonego terminu, skończyłam testować Marzenowy sweterek. Czekałam tylko z sesją, bo upały mi nie służą, a już na pewno nie służą wbijaniu się w wełniany sweter. (Chyba pierwszy raz w życiu cieszę się z końca lata!).

Generalnie testując staram się nic nie zmieniać, ale tym razem mi się nie udało. Wprowadziłam kilka modyfikacji:
- użyłam 3,5mm, bo dziergam bardzo ciasno, co poświadczy każdy, kto widziała na żywo moje robótki
- włóczka z moich przepastnych zapasów: Drops Baby Alpaca Silk. Nałożyłam sobie embargo na zakupy, muszę w końcu zapasy zacząć wyrabiać a nie je tylko powiększać.
- mniej powtórzeń reglanu- bo mam "krótkie" pachy,
- finalnie mam jedno powtórzenie warkocza mniej. Musiałam pruć to ostatnie powtórzenie, bo sweterek wyszedł za długi.
- mniej rozszerzałam korpus,

No i to tyle ;) Sam wzór jest przepiękny, przyjemnie rozpisany, łatwy w modyfikacjach. No i mieści mój brzuch! Mam nadzieję w nim pośmigać jeszcze trochę.

No dobra koniec gadania, zdjęcia: (fot. W. Zalewski (klik))
Ha! Odznaczają się spodnie ciążowe
Trochę dłuższy tył
I detale:
Cudne warkoczyki
Oraz patka
Wzór: Stormwind
Włóczka: Drops Baby Alpaca Silk, 580g
Druty: 3mm, 3,5mm

Marzena zrobiła promocję: każdy, kto do końca sierpnia nabędzie minimum 3 motki Everlasting Sock, Smooshy lub Jilly w jej sklepie (klik) dostanie wzór w prezencie.