Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

sobota, 19 marca 2016

mini KAL

Bardzo dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem. Rzadko odpisuję, bo raczej na telefonie sprawdzam internet.

Jak już pisałam na naszych białostockich spotkaniach zmówiłyśmy się na wspólne dzierganie Still Light Tunic. Dołączyła do nas Wiola z dwiema koleżankami z Suwałk. Wyszedł nam KAL podlaski ;) Jeśli chcecie do nas dołączyć, to serdecznie zapraszam na naszą grupę na fb: KAL Still Light Tunic (klik). Grupa jest zamknięta, posty widać dopiero po dołączeniu do grupy.

Wystartowałyśmy tydzień temu. Plan: reglan. Już drugi dziergam. Miałam do wyboru druty 3,25 i 3,5mm. Wybrałam mniejszy rozmiar, co okazało się niezbyt trafionym pomysłem. Sprułam wszystko do ściągacza, którego nie chciało mi się pruć.

Wydawało mi się, że reglan wyjdzie za krótki a rękawy za wąskie. Zrobiłam dodatkowe powtórzenie dodawania oczek, ale tylko na rękawach. Nie chciało mi się znów pruć, ale mogłam wcześniej skończyć dodawanie oczek na przodzie i tyle. Korpus dość szeroki wyszedł, a wersje  dopasowane w biuście podobają mi się bardziej. Dlatego kolejną modyfikacją było delikatne odejmowanie oczek oraz wydłużenie części zanim zacznę dodawać oczka na kieszonkę.

Znalazłam nawet idealny guziczek w zapasach i przydasiach. Ominie mnie wędrówka do pasmanterii.

Włóczka to wygrana u Pimposhki kilka lat temu BLF farbowana ręcznie przez Gosię. Od razu jak tylko zobaczyłam nici, to wiedziałam, co z nich będzie. Realizacja mi się tylko obsunęła w czasie ;)

Młody śpi, małżonek w szkole, matka ma trochę czasu dla siebie, więc lecę dziergać.
Pozdrawiam Was weekendowo.

K.

sobota, 12 marca 2016

Stara-nowa sukienka

Pod koniec ciąży sprułam Elfią sukienkę. Nie jestem jednak fanką odcinanych pod biustem części garderoby. Prując miałam już w głowie nową sukienkę.

Nowa powstawała w wielkich bólach. (Uwaga: będzie narzekanie ;)) Zaczęłam gdzieś w grudniu od góry, bezszwowo. Dojechałam do talii i stwierdziłam, że to to jednak nie to. Sprułam. Znów zaczęłam od góry ale w kawałkach. Okazało się za duże. Sprułam. Do trzech razy sztuka. Zaczęłam jeszcze raz. Dojechałam prawie do końca i się zatrzymałam. Nie mogłam się zdecydować na wykończenie dołu: ściągacz czy turned hem. Po konsultacjach społecznych nie było wcale łatwiej: Pimposhka była za turned hem, Asja za ścigaczem a Tinki podała mi jeszcze inny sposób (który na pewno jeszcze wykorzystam). Po nieprzespanych nocach zdecydowałam się na turned hem. Skończyłam korpus, zblokowałam, zszyłam. I klops.... Okazało się, że od talii w górę była za duża! Wyciągnęłam nitkę i sprułam od połowy. Rękawy wyjątkowo bez problemów poleciały, potem golf. Wszystko zszyłam, i okazało się, że sukienka jest trochę za krótka i jednak turned hem nie wygląda tak dobrze jak to sobie wyobraziłam. Dorobiłam ściągacz i to był strzał w dziesiątkę. Pierwszy pomysł okazał się najlepszy.

Wzór: mój z głowy
Włoczka: Ultra Alpaca Berrocco
Druty: 4,5mm, 5mm golf

Zdjęcia takie sobie, bo nie mamy w tym mieszkaniu odpowiedniej ściany do sesji. Ale jeśli wszystko dobrze pójdzie to może w okolicach wakacji będziemy mieć już własne ściany ;)





Jest kot
i dziecko

Sukienka jest bardzo wygodna i żałuję, że nie zrobiłam jej wcześniej.

Na drutach znów mam sukienkę. Tym razem Still Light Tunic. Urządziłyśmy mały KAL. Zgadałam się kiedyś z Kasią z naszych spotkań, że razem będziemy dziergać tą tunikę. Jak ustalałyśmy szczegóły, to więcej dziewczyn wyraziło chęć wspólnego dziergania. No i dziś zaczęłyśmy :]

niedziela, 14 lutego 2016

Błyskawiczna czapka

W piątek wieczorem zadzwoniła moja przyjaciółka, że będzie w Białymstoku i że się do nas wybiera. G. miała w styczniu urodziny, a ja zbierałam się jak pies do jeża do prezentu. Ale jak już zapowiedziała się na niedzielę to wiedziałam, że muszę się streszczać. W piątek wieczorem przygotowałam włóczkę i druty. A w sobotę zabrałam cały przygotowany ekwipunek na spotkanie robótkowe, gdzie zaczęłam dzierganie. Kończyłam w nocy, potem szybka kąpiel w Eucalanie i suszenie na kaloryferze. Rano pochowałam nitki, przyszyłam łapkę i zapakowałam.

Wzór: Castiel
Włóczka: Lanagold
Druty: 4,5mm ściągacz, 5mm ażur.



Wzór jest bardzo prosty i wdzięczny. Trochę zmodyfikowałam całość. Po ściągaczu dodałam 1oczko co 10oczek (w części między ażurem). Zamiast typowej krasnalki zrobiłam coś a'la beret. Bardzo mi się podoba ta czapka i sobie też taką planuję.

Aktualnie na drutach zielona sukienka. Przerabiam Elfią kieckę, bo nie czułam się w niej dobrze. Teraz będzie prosto, od góry, delikatnie taliowana, rękawy 3/4 i golf kominowy. Miałam gigantyczny dylemat jak wykończyć dół: ściągacz czy turned hem. W końcu stanęło jednak na turned hem. Przód już się moczy, a tył właśnie kończy. Także już z górki ;)

A jako bonus niemiłosiernie ubrudzony mały potwór jako breloczek.

PS. Zdałam egzamin na prawo jazdy.

piątek, 29 stycznia 2016

Fabryka potworów

Dookoła rodzi się cała masa dzieciaków. A jak się rodzą dzieciaki, to trzeba im prezenty szykować. Co innego może dać dziewiarka jak nie coś własnej produkcji. Ostatnio trzem chłopcom robiłam potwory. Oczywiście nie mam wszystkich fotek :((( Były ale się zmyły z komputera w jakiś cudowny sposób.

Pierwsza para (bezzdjęciowa) została rozparowana. Dziergałam na drutach 3mm i mały potwór wyszedł bardzo mały. Za mały, żeby dać dziecku do zabawy. Dostała go moja siostra jako breloczek. A duży jest własnością Jerzyka.

Drugą i trzecią parę dziergałam na 3,75 albo 4mm podwójną nitką. Nie pamiętam jaka to włóczka. Jakaś bawełna. Kolory są zupełnie inne niż myślałam, że będą. Na zdjęciach i w opisach były: turkusowy i musztardowy. A wyszło jak widać: błękitno i żółto. Takie to uroku kupowania zdalnie. Najpierw miałam zwrócić motki, ale potem zmieniłam zdanie i w sumie chyba żałuję.
foto. W. Zalewski, tato Antosia, który jest właścicielem potworów

foto. W. Zalewski
Nie, to nie są te same potwory. Wprawne oko zauważy, inny układ pasków na dużym potworze ;)

Wzór to Daphne and Delilah (klik), którego mam już po dziurki w nosie.
Włóczka: Bella Alize, zużyta prawie do końca (tak jak lubię).

Edit: Zapomniałam dodać, że każda z par potworów "zaliczyła" inne zadanie z wyzwania 15 projektów w 2015r: punkt 10, 11, 12. Niestety nie udało mi się wyzwania skończyć w całości. Zostało 6 punktów, na które mam plan, tylko czasu brak. Mimo to, bawiłam się świetnie i będę kontynuować wykreślanie zadań z listy.

piątek, 22 stycznia 2016

Nowe

Znów na trochę znikłam. Tym razem mam dobrą wymówkę ;) Przeprowadziliśmy się do innego mieszkania. Niestety jeszcze nie naszego. Dalej wynajmujemy, ale teraz zdecydowanie większe. I powoli szukamy mieszkania, które będzie już nasze.

Same rozumiecie, że przeprowadzka to dość traumatyczne przeżycie. U nas zbiegło się w czasie ze Świętami, Nowym Rokiem, moim powrotem do pracy i kończeniem prawa jazdy.

Z prawkiem to zaszalałam, bo kurs zrobiłam 10 lat temu (!), ale nigdy nie podeszłam do egzaminu w WORDzie. Teraz wykupiłam godziny u zaprzyjaźnionego instruktora, i śmigam eLeczką po mieście. Teoretyczny już zdałam a 2.02 mam praktyczny. Trzymajcie kciuki!

Skończyłam macierzyński i jestem mamusią pracującą. Na razie Mikołajowi żłoba oszczędziliśmy. Moja Ciocia nam pomaga i jest trzecią babcią.

Trochę dziergam, co prawda czasu jak na lekarstwo. Aktualnie na drutach sukienka z alpaki Berrocco, która już raz sukienką była. Przed porodem ją sprułam a teraz robię od nowa.
Kolor z kosmosu wyszedł.