Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Świerzutko po mikrobiologii :]

Egzamin jak egzamin. Pani Prof. nie zawiodła nas i pytania były, delikatnie mówiąc powalające. Na każde można było pisać epistoły, tylko czasu za mała (10min na pytanie- pytań 10). I tak np: jednio pytanie zawierało 6 podpunktów (!!!!), w czym nie było odosobnione od pozostałych. W zasadzie to chyba nie poszło mi tak źle, ale wyniki jutro. Jeszcze jedna ciekawostka: jest nas 200 osób na roku, było 10 opisowych pytań (udało mi się zapisać 4 podwójne podaniowe kartki) a wyniki są jutro :] i co Wy na to? Obstawiam, że cały zakład mikrobiologii (łącznie z paniami sprzątającymi i sekretarkami) sprawdzają nasze wypociny :] albo oceny mamy już wstawione, a egzamin to tylko formalność :] Żyć nie umierać.

No dobra tyle moich wynaturzeń, a teraz wiadomości z frontu robótkowego:

Albo najpierw łańcuszkowe sprawy: ustrzeliła mnie Kath:

co robiłam 10 lat temu: miałam 12 lat i byłam w 5 klasie szkoły podstawowej. Byłam obrzydliwym kujonem (:P), który nie schodził poniżej średniej 5,0. Stawiałam też swoje pierwsze kroki robótkowe, pod okiem babci.
5 rzeczy do zrobienia dziś:
1. Odpocząć
2. Wyspać się
3. spróbować skończyć plecy nowego dziergadła
4. przyszykować notatki do kolejnego egzaminu i schować te z dzisiejszego
5. spędzić czas z Kochanym inaczej niż na wycinaniu pomocy naukowych
Ulubione przekąski: czekolada! orzechy(wszystkie oprócz ziemnych)! arbuz! truskawki! popcorn!
Co bym robiła, gdybym była milionerką: nic :] kupiłabym sobie tchórzofretkę, i wynajęła kucharze, żeby nie gotować
Gdzie mieszkałam: w Białymstoku bez przerwy, od urodzenia
Prace jakie wykonywałam: byłam hostessą, ankieterką, opiekunką do dzieci (!, ja nawet nie lubię dzieci), przez miesiąc pielęgniarką (w ramach praktyk), więcej grzechów nie pamiętam
W nikogo strzelać nie będę, na mnie łańcuszek się kończy.

Brahdelt:
Umiem robić na szydełku (w sumie to szumnie powiedziane, ale umiem podstawowe oczka, łańcuszek, półsłupki, słupki), tylko niecierpię szydełka (od kąd nie wyszedł mi
topik, jakoś nie mogłam się przełamać, żeby do niego wrócić). Oprócz szydełkowania, babcia nauczyła mnie drutować, wyszywać i troszeczkę szycia. Z czego miłością zapałałam tylko do drutów.

A teraz już drutowiec nowy: według plany mojego, wzór taki jak Snow shawl Brahdelt.
Próbka drutami nr 4, była jeszcze jedna na 3,5mm, ale jakoś ta na 4 była "lżejsza". Od dawna marzył mi się taki delikatny moherkowy- ażurowy sweterek. I jeszcze zakładany, bo jakoś nie mogłam trafić na taki, który by mi odpowiadał (głównie rozmiarem). No i teraz będę miała :] a że drugi egzamin przede mną, to pewnie robota będzie szła gładko (w przeciwieństwie do nauki).

Na koniec fragment, który wydziergałam, a w sumie to w dwóch odsłonach. Pierwsza pokazuje kolor taki jaki jest (ten cieplejszy), a druga, to ile mam już pleców.

W sumie to niewiele, ale dzierga się bardzo przyjemnie i nawet szybko. Oczywiście jak na złość, muszę sie mylić, mimo że staram się uważać i pilnować oczek. Przy prostych wzorach i bez moheru to nie stanowi żadnego problemu jakiś tam błąd, ale jak do zabawy dołącza moher i ażur to przestaje być zabawnie. Przynajmniej mi. Pierwszy raz zaczynałam krzyżowym nabieraniem oczek, strasznie się bałam co to wyjdzie, ale na razie wygląda ok, (jakaś strachliwa się zrobiłam :P). Tylko mój Kochany nie będzie szczęśliwy, bo nie lubi moheru. Ze względu na właściwości włosogubne takowej włóczki. Będę musiała przełamać mój szydełkowstręt, bo chciałabym obrzucić dookoła brzeg na szydełku i zrobić troczki. Już się psychicznie do tego przygotowuję.

I to by było na tyle :]

2 komentarze:

  1. No właśnie, kto wam to zdąży sprawdzić do jutra?... Jest to jedna z zagadek Wrzechświata. *^v^*
    Ostatnio bardzo podobają mi się takie zakładane na boczek sweterki, mam już jeden podobny w kolejce, też mohair'owy.
    Śliczny fiolet wybrałaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może otworzą okno i te kartki, które spadną - oblały? ;)
    Fiolet cudny! i bardzo ładny wzór -kojarzy mi się z gotyckimi oknami.
    Ukochanemu kup wałek z taśmą do obierania włosków ;)

    OdpowiedzUsuń