Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

wtorek, 19 sierpnia 2008

Galaretka/ Jelly

Wczoraj osiągnęłam mistrzostwo świata w głupocie. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem dostałabym Nagrodę Darwina :D
Yesterday I reached world championship in stupidity. If everyting went as it was planned, I would get Darwin Award :D

UWAGA: NIE JEDZCIE NIC PODCZAS OGLĄDANIA!!!
ATENTION: DO NOT EAT DURING WATCHING THAT MOVIE!!!

Oglądająć najgłupsze zawody świata, jadłam galaretkę. To połączenie nie jest zbyt szczęśliwe. Pamiętajcie NIGDY nie powinno się jeść galaretki i śmiać się jednocześnie.
During watch the most stupid reality show ever I was eating jelly. That combination isn't particulalry nice one. Remember: NEVER eat jelly and laugh at the same time.

Doszłyście do momentu kiedy dziewczyna nie może znaleźć kija (ok 0:40)? Właśnie wtedy wpakowałam do mojego otworu gębowego kolejną porcję galaretki. To był błąd! Zapomniałam dodać, że robiłam to prawie na leżąco (jedzenie na leżąco samo w sobie jest szczytem głupoty). W momencie kiedy dziewczyna zaczęła przebierać nóżkami, nie mogłam się powstrzymać od śmiania. I właśnie wtedy kawałek galaretki wpadł mi do tchawicy. Wiecie co zrobiłam? Zamiast wszystko od razu wypluć, to chciałam część połknąć... (chwila ciszy dla mojej głupoty). Na szczęście Kochany walnął mnie miedzy łopatki, ja wyplułam wszystko z buzi (na czystą pościel, na szczęście w kolorze galaretki :P), pokaszlałam sobie trochę (prawie nie wypluwając płuc przy tym). I cała sytuacja skończyła się śmiechem.
Do you get to this moment when girl can't see the pole (about 0:40)? In that moment I put into my mouth another pice of jelly. It was huge mistake! I forgot to add I did everything almost lieing down (to eat when you lie down is the top of stupidity itself). In that moment when girl started to toodle I couldn't stop myslef to laugh. Than pice of jelly got into my trachea. Do you know what i did? Instead of spat everything out I tried to swallow jelly! (minute of silenc to my stupidity, please). Na szczęście Sweatheart hitted between my scapulas, I spat everything (onto clean bedclothes, hopefully in this same colour as jelly :P), I coughed up (almost my lungs). Whole situation finished with laugh.

Wyobrażacie sobie miny policji/sanitariuszy z karetki/patologa, gdyby sie dowiedzieli, że uduszenie nastąpiło przez galaretkę?? Na samą myśl chce mi się śmiać. Zdecydowanie wygrałabym Nagrodę Darwina (chociaż raz, coś bym wygrała :P)
Btw, could you emagine face of policeman/paramedic/patologist, if they found out that suffucation is because of jelly?? I would like to laugh about that. Defenitely I would win the Darwin Award.

Gdyby ktoś był zainteresowany tym programem, to nazywa się
WIPEOUT, tutaj odcinek pierwszy.
Is anyone is interested in that show it's WIPEOUT, here first episode.

Z innej beczki: moj kot się przeziębił. Zaniosłabym ją do weterynarza, ale zwierzę na samo słowo weterynarz ucieka (chyba pamięta sterylizację). A inna sprawa nie mamy transportera (bo moj kot nie choruje). Chyba jednak mysimy się w go zapoatrzyć i zawlec kota do lekarza, bo szkoda parezeć jak się męczy przy kaszlu. (Dokładnie, mój kot KASZLE!).
My kitty got cold. I would take her to vet, but pet on sound of that word is running put (I think she remember sterilization). And another thing: we don't have basket to transport her, because she's never sick. I guess it's necessery to buy one and take cat to doc. I can't look how she's in pain during coughing. That's right my can is COUGHING!

4 komentarze:

  1. Nic zaskakującegop, moja kota też kaszle, jak się czasami zamruczy i zaślini jednocześnie, to zaczyna kasłać. ^^
    A kotu możesz zamiast koszyka kupić smycz i szelki, wtedy przewieziesz ją na kolanach bez problemu (no, chyba, że bardzo drapie i ucieka...).

    Jak mam bardziej dramatyczną przygodę z zakrztuszeniem się jedzeniem - jadłam kiedyś cytrynę (tak, lubię! *^v^*), i sok poleciał mi do tchawicy... Sok cytrynowy szczypie i zatyka, więc natychmiast stanęłam w otwartym oknie, bo nie mogłam brać normalnych oddechów, a tylko takie płyciutkie zipanie i w zasadzie oddychałam tym, co mi wiatr wwiał do otwartej buzi... Prawie się wtedy udusiłam...
    Nie mówiąc już o tym, jak gwizdałam na dziurkach guzika i go połknęłam... *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie w tym jest problem... Moj kot nie toleruje szelek. Miała kiedyś jedne, ale kategorycznie odmawiała odziania się w nie :/ Szelki siostra oddała koleżance, której kot chętniej się w nie ubierał.

    Guzik mnie rozwalił! Gwizdałaś potem przy każdym oddechu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że tak dalek omieszkasz, użyczyłabym transportera - moje psiury wyrosły z niego dawno dawno temu - swoją drogą wystawię nastepnym razem fotkę z czasów, kiedy biły rekord "Ile psów zmieści się w transporterku"

    OdpowiedzUsuń
  4. witam,
    z kotą i chorobą miałam niedawno akcję którą zapamiętam na długo:
    budzę się ok 3 w nocy bo śmierdzi w pokoju niemożebnie. wstaję - okazało się, że kot nabrudził, a sam leży zaśliniony i autentycznie jęczy przy każdym oddechu... natychmiast wsiadam do samochodu (kot jakby lepiej się poczuł) i jadę do lecznicy. pani doktor obudzona, ogląda kotę i wącha tu i tam. i stwierdza, że z tyłu kotek śmierdzi!!! :)))) i że to dziwne.
    może i zapach z tyłu jest ważny dla celów diagnostycznych, ale mnie i tak zdjęło;) rechotałam całą drogę do domu
    po powrocie kotek całkiem ozdrowiał
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń