Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

sobota, 16 sierpnia 2008

Gdańsk

Wróciliśmy :] Było fantastycznie! Mieszkaliśmy na Starówce, więc wszystko mieliśmy blisko, ale dużo spacerowaliśmy. Kochany na pewno zrzucił parę kilo. Mamy mnóstwo zdjęć i wspomnień, że tak na prawdę nie wiem co Wam napisać :P

Najpierw może nasz (no dobra, mój) głupi pomysł, żeby wejść na wieżę widokową Kościoła Mariackiego. (To ta szeroka wieża z przyklejoną wieżyczką). Najpierw idzie się krętymi schodkami w wąskiej wieżyczce, idzie się, idzie się, idzie się i nie widać końca, kiedy w końcu umęczony desperat dojdzie do 150 schodka mając nadzieję, że to koniec jego katuszy, grubo się myli. Musi przejść łącznikiem nad sklepieniem kościoła, a potem iść schodami w szerokiej wieży. I to jest najbardziej traumatyczna część wspinaczki. Wieża jest baaaaaaaardzo szeroka, a klatki schodowe są "przyklejone" do jej ścian, więc cały środek jest pusty. Daje to efekt studni bez dna. Można się różnych fobii nabawić: najpierw klaustrofobii, potem agorafobii i akrofobii ;) Kiedy wykończony turysta dociera do 488 schodka okazuje się, że na górze czyhają na niego samce mrówek (te latające cosie) i go obsiadają całego. Ale przynajmniej widok jest piękny :P (Żeby mi było mało, to jeszcze weszliśmy na wieże Ratusza Głównego Miasta- to to co widać po lewej stronie na zdjęciu, chciałam też zaliczyć tą w Muzeum Archeologicznym, ale kiedy się zdecydowałam to się okazało, że muzeum jest zamknięte.)

Akcent dziewiarski: na ulicy Mariackiej Kochany wypatrzy
ł Galerię Swetra. Weszłam do środka naweł, żeby pooglądać, ale ceny swetrów mnie przeraziły (coś w okolicach 1000zł). Bardzo podobają mi sie te dekadenckiej kapeluciki w stylu lat 20. I mam wielką ochotę na taki jeden (w tejże Galerii kosztowały ok 300zł!!!!), ale muszę opanować najpierw filcowanie.
Z innych śmiesznych rzeczy: na wystawie na uliczce (bodajże) Lawendowej siedział sobie kot, najpierw myślałam, że jest wypchany, ale potem się okazało, że jest żywy. Nie wiem tylko czy jest ekspozycją przeznaczoną do sprzedaży :p Następnego dnia spał w półmisku :D
Byliśmy też w Zoo oliwskim. Generalnie kotowate miały toaletę, hipopotamy spały a alpaki (Kochany powiedział, że będę mogła mieć w domu alpaka i owcę w celach oczywistych :P) jadły. Orangutan okazał się bardzo zmyślnym zwierzęciem. Obserwował nas kiedy przechodziliśmy obok jego klatki, wycelował i plunął w nas! Na szczęście Kochany się uchylił. Staneliśy więc w bezpiecznej odległości, poza zasięgiem śliny małpy i go obserwowaliśmy rozbawieni. Wiecie co zrobiła małpa?? Pokazała nam środkowy palec jednocześnie cmokając. Byliśmy głęboko zszokowani.








Byliśmy też nad morzem, żeby nie było, że poj
echaliśmy nad morze i nawet go nie widzieliśmy. Jestem raczej zwolenniczką czynnego wypoczynku, więc leżenie na plaży nie jest najbardziej atrakcyjną formą spędzenia wakacji moim zdaniem. A poza tym trzeba być niezłym desperatem, żeby kąpać się w polskim morzu, które jest LODOWATE! Jak weszłam do kolan to myślałam, że właśnie moje tkanki obumarły z zimna. Ale brzegiem moża sobie pośmigaliśmy trochę. Natrafiliśmy na zwierzątko określone przez Koachnego jako "płaszczka" a okazało się zwykłym parzydełkowcem (tym Cnidaria), pospolicie zwane meduzami.
Na koniec przepiękny kwiat, który widzieliśmy w Parku Oliwskim w Oranżerii.

6 komentarzy:

  1. No proszę, jaka ładna wycieczka! Ech, dawno nie byłam w Gdańsku, pochodziłoby się po Starówce, ale preferuję sezon poza sezonem, bez ludzi. *^v^*
    A polskie morze jednak jest najpiękniejsze! czuję się z nim silnie związana, mimo, że jest zimne, brudne i wcale nie szmaragdowe, zawsze kiedy płyniemy promem do Szwecji siedzę przyklejona na pokładzie albo przy okienku, i sie napawam widokami. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. My też wydzieliśmy tego kota jak byliśmy na jarmarku ;)) i też myśleliśmy najpierw, że wypchany ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm..kocham gdansk..uwielbiam..galeria swetra..podobal mi sie w srodku klimat tego sklepu..zaczete robotki..tak przynajmniej bylo kilka lat temu...ale ceny mi sie podobac..niepodobaly podobajac to znaczy ..nie czarujmy sie troche nierealne byly tym bardziej,ze wszystkie dzianiny tam takie rozlazle byly..sorki..moze cos sie zmienilo ale jak ja byma to tak tam bylo..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  4. witam serdecznie! fajnie jest obejrzeć czyjeś zdjęcia z wakacji i dzięki temu uszczknąć trochę z pięknych miejsc. Dziękuję za wpis na moim blogu. Robisz piękne rzeczy - ja do drutów nie mam serca, wolę zapach farby ;o) tym bardziej podziwiam Twoje prace. Pozdrawiam, Ania Jednoskrzydla
    http://www.decoupage.blog.pl/
    http://www.bizuteria-by-jednoskrzydla.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. moje miasto! moje miasto!! :) jak miło poczytać opinie innych o moim ukochanym miejscu :). a co do kota - przechodzę koło tej wystawy codziennie jak idę do pracy i on sobie na stałe mieszka w tym sklepie (tzn jak idę rano to sklep jest jeszcze zamknięty a kot tam jest), a poza tym to on tam jest odkąd pamiętam (a na pewno 10 lat). pozdrawiam! (i przyjeżdżaj częściej do gdańska ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. he he! ten rudy kot jest mój :):):)

    OdpowiedzUsuń