Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

środa, 31 grudnia 2008

Końcoworocznie

Znów zacznę negatywnym akcentem, nie przepadam za sylwestrem. Odczuwam wielką presję otoczenia, żeby się dobrze bawić, a po powrocie do szkoły/pracy licytować, kto się lepiej bawił. Mam wrażenie przymusu dobrej zabawy. W tym roku udało mi się namówić Kochanego do zostania w domu :D Co prawda on nie jest zachwycony, a ja udaję głąba, który nie wie o co chodzi :P Żadnych podsumowań, też nie będę robić. A moim postanowieniem noworocznym będzie przytycie (o ile to jest możliwe w moim przypadku) i dalsze uskutecznianie nałogowego dziergania :D

Reklamacja została uwzględniona :D Dostałam zwrot gotówki. Efekt taki, że dalej byłam bez butów, ale zaczęły się wyprzedaże i kupiłam śliczne skórzane (gadanie wegetarian nie robi na mnie wrażenia) buciki, na które nie mogłabym sobie pozwolić w regularnej cenie. Co prawda dalej są beznadziejnie ocieplone, ale w związku z tym że wszystkie buty takie są, to będę starała się nie marudzić za bardzo w tej kwestii. Są czarne, wysokie, oficerkowate (to też mogę przeżyć), na płaskim obcasie i szyte. Prawie wszytskie warunki zostały spełnione :D A oto moje skarbeńka.
W związku z tym, że skończyła mi się wyprostowana włóczka na Cabled (moje lenistwo nie zna granic), wzięłam się za coś nowego. Bardzo długo myślałam, co teraz zacząć. Niezmiennie potrzebuję rozpinanych sweterków, najpierw myślałam, żeby sobie coś kupić, ale za każdym razem jak wchodziłam do któregokolwiek sklepu nic mi się nie podobało, albo były z tak kiepskiej jakości materiału, że mi ręce opadowywały :/ Zasiadłam więc do Ravelry, i szukałam cczegoś co by mi się spodobało. Wybrałam Tangled Yoke Cardigan i Mrs Darcy Cardigan. A włóczki nad jakimi się zastanwaiłam do ruda "Czterdziestka" i czerwona "Lorena". Wybrałam parkę ruda + Mrs Darcy (Myszoptica też go robiła). Tutaj i tutaj wersje, które uważam za idealne. Z Loreny planuję zrobić letni sweterek własnego projektu, ale na razie o tym sza ;) Dzierga mi się całkiem miło i nawet szybko. Wprowadzam kilka modyfikacji: talię, troszkę dłuższy, mniejszy dekolt i wiecej guzików. W związku z tym, że używam mniejszych drutów i cieńszej włóczki niż we wzorze to musiałam zorbić całą matematykę od początku. Zobaczymy co wyjdzie z mojego liczenia.

Jolkowy Cabled leży więc odłogiem i czeka na włóczkę. Wyciągnęłam dziś sokownik i zabrałam się za prostowanie. I wiecie co? to jest dużo fajniejsza metoda :D A na pewno szybsza. Najpierw przewinęłam włóczkę na motki a potem wrzuciłam do sokownika, teraz się suszą (bo mi trochę zamokły). Następnej partii nie mam zamairu przewijać w motki, tylko wrzucić w kłębkąch i zwijać na kolejny. (Instrukcję wg Kath). Włóczka jest bardzo ciekawa. Wydaje mi się, że to wełna z domieszką czegoś sztucznego (przy pruciu swetra, nie wpadłam na to żeby obejrzeć metki) i złotej nitki. Wszytko jest w ciepłej tonacji brzoskwiniowo-pomarańczowej (kolor mniej więcej jak na zdjęciu, ten złotej nitki prawie nie widać).
Nie przedstawiałam Wam nigdy moich sióstr, więc możecie się czuć trochę zagubione w gąszczu imion. Bo jak już mówiłam jest nas 4 :D Więc od lewej: Jola, Ania, ja i Agnieszka. Kolejność przychodzenia na świat: ja, Jola, Agnieszka i Ania. Tak się zmiksowałyśmy, co druga blondynka :P

9 komentarzy:

  1. Też zawsze odczuwałam tę presję, a że imprezy organizowane mnie nie bawią, a znajomi już mi się dawno wykruszyli siedziałam w domu i rozkoszowałam się myślą spokojnego sylwestra przed tv z drutkamiw dłoni. No ale wszystko wzięło nieco w łeb. Jak się zbiorę to opiszę...
    Metodę kłębkową sprzedała mi Mao i jeśli nie zależy na puchatości to jest rewelacyjna. Zresztą myślę, że później można wrzucić sweter na parownik i też spuchacieje?
    Buciki stylowe :) Kojarzą mi się pozytywnie - pensjonarsko :)Czy koty też boją się petard?

    OdpowiedzUsuń
  2. Buty piękne, szkoda, że ja nie mieszczę moich kostek w takie zgrabne buciki...
    My w tym roku też siedzimy w domu, oboje jesteśmy chorzy, Robert wciąż a ja chyba zaczynam na poważnie. Zresztą większość znajomych ma małe dzieci, więc też siedzą po domach, ech... Szampana kupiłam i mam gdzieś w domu trąbkę imprezową i trochę serpentyny, to wystarczy. Presja spędzania nocy sylwestrowej na zabawie poza domem jest okropna, najchętniej przy takich okazjach zaszyłabym się w domu z robótką i dobrym filmem, ot co! *^v^*
    Chyba fajnie jest mieć rodzeństwo, zwłaszcza siostry, ja jedynaczka nie znam tego uczucia, a czasami żałuję. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem czy koty się boją petard, bo jakoś nigdy mnie w domu nie było na sylwestra, żeby zaobserwować zachowanie Kotuej.

    Też mi się kojarzą te buty z pensjonarkami! Tylko nie chciałam pisać, żeby nie wyszły na jaw moje głębokie boczenia :P

    Posiadanie rodzeństwa ma swoje plusy i minusy. Zresztą jak wszystko :P Czasem cierpię i pomstuję, że rodzice nie skończyli na pierwszym idealnym dziecku :P Ale czasem, jak się wygłupiamy, to jest bardzo śmiesznie i milo, że tak nas dużo. (a gdyby ktoś nas przypadkiem nakręcił, to z marszu byśmy się kwalifikowały to zakładu zamkniętego).

    OdpowiedzUsuń
  4. serca nie masz:)(oczywiście żartuję)
    ze stawiasz mojego wytwora obok tych perfekcyjnych mrs darcy!

    my również siedzimy w domku - napalimy w kominku, napijemy się winka - no i oczywiście trochę podziergam:) już od rana ganiam dzieciaczki po lesie wyjątkowo intensywnie, żeby smacznie im się spało. i mam nadzieję, że będę mieć spokojny wieczór, co bardziej mnie ucieszy niż jakkolwiek impreza

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajne z was siostrzyczki :-) My w Sylwestra pilnujemy kotów, a zwłaszcza Mantry, która się potwornie boi fajerwerków i przy tym ma padaczkę, więc jesteśmy usprawiedliwieni i nikt się nie czepia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie jest mieć tyle sióstr, ja jako jedynaczka zawsze zazdrościłam wszystkim rodzeństwa i błagałam rodziców o jeszcze. Sama zarzekałam się że będę miała 5 dzieci ale po dwójce mi przeszło. Też spędzamy Sylwestra w domu i jest super. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja za to liczenie trzymam wszystkie paluchy :))))

    Jestem wstrętną jedynaczką i też chce takie siostry :(((((((

    Buty świetne! Nie ma tego złego...
    Świruj do samego końca, to może i w przyszłym roku Kochany ulegnie ;)))) Ja też uwielbiam domówki najlepiej w kapciach i dresie... Nieliczni znajomi myślą, że babcinnieje ale mam to w....poważaniu :)))))

    OdpowiedzUsuń
  8. ja w domku sylwester spedzilam i bylo milo..mam nadzieje,ze tobie tez...ale swietny zestaw siostrzany:)..ladne z was dziewczyny..:)..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  9. osobiście też nie przepadam za sylwestrem ale nie dlatego, że powinnam bawić się dobrze, ale dlatego, że wydaje mi się to smutna chwila- wszystko, co nie tak dawno było w jednym momencie staje się historią a z kolejnymi latami coraz bardziej przeszłą historią... to tak, jakbym coś traciła. nie wiem, czy to ma sens ;)

    jeśli chodzi o sweterki: pani darcy dla mnie wygrywa :) bardzi lubię takie urocze kardigany i jak chodzę po sklepach oglądając sweterki to zazdroszczę Ci zdolności, bo masz rację: w sklepie zawsze coś nie podpasuje...

    siostry masz piękne! :) uściskaj je od jedynaczki ze Szczecina! :)

    i wszystkiego dobrego w Nowym Roku ;)

    OdpowiedzUsuń