Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

czwartek, 8 stycznia 2009

Odtajałam

Dzięki dziewczyny za dobre słowa i trzymanie kciuków :] Chyba (tfu, tfu tfu) pomogło i Los wysłuchał Was :D Wprowadzamy się. Wczoraj urządzałam "salon". Kuchnia i łazienka już dawno gotowe. Jeszcze tylko materac do łóżka i będziemy mieszkać :] Zrobię Wam nawet wycieczkę krajoznawczą, jak tylko skończymy. Dziś zabieram ksiązki, część ciuchów i włóczki, a jutro i weekend resztę.

Mrs Darcy idzie ku przodom :] Plecy gotowe, czekają od tygodnia na nowe towarzystwo, dziś skończyłam lewy przód, i zabieram się za prawy. Kupiłam nawet już guziki. Ale rękawy jak zwykle na koniec, bo nie dam rady się przed nimi przełamać. Z kolei Jolkowy Motyl leży i kwiczy.
Korpus już tuż tuż a mi się nie chcę (mam nadzieję, że tego nie czyta, bo mi łepek urwie). Prostowanie włóczki w sokowniku bardzo mi się podoba :D Jest dużo fajniejsze niż moczenie i suszenie.

Mam jeszcze jeden mały dylemat włóczkowy. Pamiętacie jak kupiłam za bezczen 600g czystej wełny w kolorze miedzianym? Zrobiłam próbkę (na 5,5 lub 6 mm, nie pamiętam, muszę c
hyba zacząć sobie zapisywać takie rzeczy :/), zablokowałam ją, mając nadzieję, że włóczka nabierze trochę miekkości. Jakże się myliłam! Jest sztywna jak drut i na dodatek dość gruba. Tak sztywna, że próbka robiona gładkim prawym po blokowaniu się nie zwija! No i nawet mnie drapie :/ Nie wiem zupełnie co z niej zrobić. Chyba poleży sobie i poczeka na lepsze czasy, bo teraz nie mam żądnego pomysłu. Jedyne co mi przychodzi do głowy to jakiś płaszczyk/ żakiet (na podszewce, żeby nie zostać zadrapanym na śmierć).
Ps. Nawet temperatura wzrosła z nieludzkiego -20 do jakiś -7 :D Da się już normalnie funkcjonować, bez uczucia zamarzania fluków w nosie i smaru w kolanach.

6 komentarzy:

  1. No supeeeer cieszę się i nie mogę doczekać fotostory mieszkaniowego :)
    A może byś z tej wełny coś ufilcowała? Torbę jakąś abo co? Całkiem ładne te filcowane torby są a można to chyba zrobić prosto w pralce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też pomyślałam o dużej, wygodnej torbie na ramię - może dlatego, że mi takiej właśnie brakuje. I bardzo się cieszę, że jednak się udała ta przeprowadzka na własne "śmieci" :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też się cieszę :D

    A co do torby to też myślałam, ale raczej nie filcowanej. Jest raczej nie w moim stylu. Potem pomyślałam o kapelusiku, ale nie mam gwarancji, że skurczy się tak jak tego chcę:P A dużą torbę mam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że się Wam udało! Czekam na zdjęcia! *^v^* (lubię zaglądać ludziom do mieszkań ^^)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę jak czyta się takie wpisy to człowiekowi optymizm skacze powyżej normy :) Ja też oczekuję na fotki salonowe i nie tylko. Trzymajcie się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. ciesze sie,ze marzenia twe realizuja sie:)..i wreszcie do swego mieszkania przeniesiesz sie...jesli chodzi o miedziana wloczke to 600gram troche za duzo na torbe..szkoda sie rozdrabniac..moze poczekaj...natchnienie przyjdzie samo...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń