Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

czwartek, 12 marca 2009

do przodu :]

Egzamin zdałam :D Radości nie ma końca, tym bardziej, że w weekend miałam akcję pt: "Dramatyzowanie", popłakałam trochę, pojęczałam i generalnie miałam doła głębokości Rowu Mariańskiego. Tego typu akcje są związane tylko z moją szkołą. Nie cierpię mieć czegoś nie zaliczonego w terminie :/

Robótkowo dalej nieciekawie. Bolerko nie wyszło poza fazę karczka. Rękawy tuniki skończone, ale na blokowanie muszą poczekać. No i przeszłam, na reszcie, do tej ciekawszej fazy dziergania: tułowia. Oczywiście jeszcze nic nie skończyłam, a w głowie kłębi się kolejnych milion pomysłów. Na razie nie będę nic zdradzać :P

A w sobotę jadę na podbój Warszawy :P Muszę tylko dożyć do weekendu.

Mój Kochany chyba znalazł sobie jakąś nową babę ;) , bo zaczął ćwiczyć. Dzielnie przechodzi przez kolejne dni "
6 Weidera". Ja umarłam po 7 dniu i więcej nie miałam takich głupich pomysłów jak ćwiczenie mięśni brzucha :P

15 komentarzy:

  1. 7 dni to i tak długo, ja wymiękłam znacznie szybciej, skutków oczywiscie zadnych nie uzyskałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też nie :P chyba, że nieziemskie zakwasy można zaliczyć jako skutek (w sumie raczej uboczny)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie cudowna szóstka wisi na scianie i straszy :))) Zdanego egzaminu gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  4. a dziękuję :D
    Sprężyno lepiej ją zdejmij, po co masz się męczyć nie potrzebnie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje, gratulacje! ^^
    Powinnam się chyba zabrać za takie ćwiczenia... Ech...
    A w Warszawie ostatnio jest taka moda, że siłownie i fitnesy mają zamiast ściany wielkie przeszklone okna, i ludzie idący ulicą widzą, jak się nieszczęśnicy męczą na przyrządach! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno mnie nie było :) Cieszę się, że wszystko OK :) Buziale!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje !! ;)))
    A co do ćwiczeń -wymiękłabym po pięciu minutach. Nie mam nerwów do takich wygibasów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje z okazji egzaminu :-)))
    I uwierzcie lub nie, ale ja z własnej nieprzymuszonej woli robię codziennie brzuszki, pompki i"squaty" - wszystko dlatego, że nie robię ich tylko po to, żeby lepiej wyglądać - robię je, żeby móc tańczyć tribal ;-PP Wiem, odbiło mi, ale grunt to dobra motywacja

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję :]

    Zapomniałam dodać, że ja liczę Kochanemu powtórzenia siedząc wygodnie w fotelu z robótką w garści :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe ja właśnie jestem na 4 dniu magicznej 6! ale to już 3trzecie podejście:P ale wierze że tym razem się uda:) A gratuluje egzaminu to już koniec sesji?? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. tej zimowej koniec :P ale zaraz już letnia mnie czeka. A tak w ogóle to moje studia są nieustanną sesją :/ (i wcale nie przesadzam).

    OdpowiedzUsuń
  12. oj nie mnie straszy tylko Grześka ;) Ja raczej traktuję to jako oryginalną ozdobę ściany i wcale się nie przejmuję moją oponką ;))))

    OdpowiedzUsuń
  13. o matko... pamietam jak przez mglę, że poddalam sie z brzuchami po jakimś tygodniu. Mięśnie (a raczej to co kiedyś bylo mięśniami) tak mnie bolaly, że się ruszać nie moglam. A jak ktoś mnie rozśmieszyl to myślalam że skonam z bólu. Ale mam gdzieś jeszcze rozpiskę, może z kuli wiosny czas się zabrać za siebie... hmmm

    Gratuluje zamkniecia sesji! A dramatyzowanie ma swoje dobre skutki. Uwalnia od stresu ;o)

    OdpowiedzUsuń
  14. gratuluje zdania egzaminu...a kochany niech cwiczy...nie bedzie mial sily? czasu? na inne..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja wciąż zaglądam a tu żadnego nowego wpisu Szkoda

    OdpowiedzUsuń