Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Białowieża

W niedzielę z tytułu pięknej pogody wybraliśmy się na wycieczkę krajoznawczą. Padło na Białowieżę, bo stosunkowo blisko (jakieś 80km) no i można pośmigać po lasach.

Na dzień dobry dostałam prikaz od Kochanego, i musiałam nałożyć coś na łepetynkę. (Są już kleszcze? Liście przecież jeszcze nie ma na drzewach:P). Jestem grzeczną dziewczynką i się posłuchałam. No i wykorzystałam w praktyce nowo nabytą wiedzę wiązania turbanów (u
Herbi więcej na ten temat, jeśli jeszcze ktoś nie widział). Niestety wyglądam jak uciekinierka z oddziału onkologicznego :/ Chyba pora zastosować jakieś hennny albo coś na brwi. No i widać wszystkie moje "ziomki" (czytaj: pryszcze), ten gratisowy efekt specjalny niestety nie jest zależny od mojej woli :/
A tu turban z tyłu.

Musiałam oczywiście, miejscowe koty obfotografować. Skubany siedział i się na mnie lampił, a jak tylko wyciągnęłam aparat to odwrócił się zadkiem.

ZAciągnęłam Kochanego na Miejsce Mocy. Obfotografowałam powykręcane drzewa i hubę.

Na koniec prawie sprintem obelcieliśmy Rezerwat Żubrów, jak dla mnie to takie zoo z lokalnymi zwierzakami.

Szczyt bezmyślności: wołać do żbika "kici-kici" i czekać aż się odwróci. :D:D:D To nie był mój "genialny" pomysł :P (ani Kochanego)

Do łani musiałam długo przemawiać, żeby zdecydowała się pozować au face. Jak widać, opanowałam ciężką sztukę perswazji :P

Żubr za to nie raczył się odwrócić.
Generalnie się dotleniliśmy, połaziliśy po lasach (miejscami był śnieg!!!), po raz pierwszy piknikowaliśmy w tym roku (zrobiłam całe mnóstwo kanapek, spakowałam ciasto, owoce i herbatkę w termosie, jakbyśmy jechali co najmniej do Krakowa :P). Bardzo miła niedziela :]

Więcej zdjęć, jeśli kogoś intereresuje.

Ps. Przypomniał mi się kolejny szczyt bezmyśłności: na wycieczkę do lasu nałożyć szpilki/buty na obcacie/balerinki. Jeszcze te ostatnie by przeszły, ale nie na początku kwietnia, gdzie można przewidzieć śnieg, tudzież inne atrakcje pt.: błotko. Widzieliśmy takie ewenementy w lesie. Gdyby nie było to bezczelnością, to bym zrobiła zdjęcie, jako dowód rzeczowy.

12 komentarzy:

  1. Po pierwsze, bardzo ładnie wyglądasz w turbanie, ja w sobotę zrobiłam takie nieśmiałe podejście do opaski na włosy (nawet się załapała na zdjęcia), ale chyba przekonam się też do turbana. ^^
    Po drugie, skąd masz taką piękną torbę?!...
    Po trzecie, pamiętam wycieczkę do warszawskiego zoo, w którym tygrys autentycznie pozował do zdjęć na wysuniętej skale, a kiedy ludzie robili mu fotki i pokrzykiwali, żeby się odwrócił przodem albo bokiem, to dostojnie sie ustawiał! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chciałam zapytać o torbę :). Rewelka poprostu. W turbanie wyglądasz dobrze,nie marudź. Podziwiam za umiejętność wiązania,mnie by się rozpadł w pół minuty.
    A ta łania tak dziwnie na Ciebie patrzy....:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Aleś Ty ładna na folkowo w difernt stajlu :) No i wycieczka klawa!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. slicznie ci w tym turbanie...mloda sympatyczna buzia..a pryszczy zadnych nie widze u ciebie..u siebie zmarszczki tak..i chyba chcialabym sie zamienic:))...hahaha.wycieczka bardzo sympatyczna..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej ^__^
    Ja w kwestii kleszczy. Ruszają one już z końcem luteho (a jak jest ciepła zima, to i wcześniej), natomiast do snu zimowego układają się z końcem listopada (no chyba, że mróz chwyci - skubane, zawsze wiedzą, kiedy się schować). Wbrew powszechnemu przekonaniu kleszcze nie siedzą na liściach, czatując na przechodniów, tylko siedzą sobie w trawach łąkowych itd.(trzy tygodnie temu znalazłam na ciuchach jednego skubańca). Natomiast co przenoszą i jak niebezpieczne rzeczy, wspominać nie będę, bo mnie na sama myśl o tym od razu zaczyna łaskotać pod ubraniem (objaw skradającego sie kleszcza szukającego cienkiej warstwy skóry - brrr...).
    Howgh. Jakem córka leśnika.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to czytam od razu jak zywy stanął mi przed oczyma obrazek z przed kilku lat , w4 osoby wybraliśmy sie do parku Ojcowskiego , przechodząc dolinę saspowską . Moja koleżanka stawiła sie w żakieciku , spódniczce i obowiązkowych szpilkach , pazurki ofkurz perfekcyjnie polakierowane . Miałaś fajna pogodę , w turbanie wyglądasz super.
    3nereida

    OdpowiedzUsuń
  7. Kleszcze, potwierdzam, już są. Mogą być tak małe skubańce, że trudno je zauważyć.
    Jestem siostrą leśniczego ;)
    Ładnie sie skomponowałaś ciuchowo i dodatkowo. Zawojka jest dla Ciebie. Wyglądasz super.
    Byłam w Białowieży i okolicach 20 lat temu.Oczywiście trawę do żubrówki przywiozłąm ;P
    Szkoda, że mieszkam tak daleko, bo to bardzo urokliwe miejsce.
    jo_an44

    OdpowiedzUsuń
  8. Turban super - ja bym jedynie mocniej podmalowała oczy, żebyś wyraziściej wyglądała - reszta jest bez zarzutu :-)A wycieczki zazdroszczę, może w święta znajdę trochę czasu na wyprawę do lasu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasia czepiasz się...turban jest ok! Zadnych kumpli na twarzy tez nie widzę, wycieczka wspaniała a łania faktycznie ma dziwną minkę ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję za komplementy, aż się zaczerwieniłam ;)
    Co do torby to jest trochę kradziejna. Tzn wyciągnęłam z szafy bez pozwolenia siostry :P A Jola kupiła ją jakieś 2-3 lata temu w sklepiku w centrum Bstoku.

    Brahdelt: do warszawskiego zoo też chcę się wybrać w bliskiej przyszłości.

    Lauro: bo ona to chyba nie była zachwycona nieoczekiwaną sesją fotograficzną :P

    Herbi: w imprezowej wersji turban ma być łączony z mocnym makijażem oczu. Do lasu tak trochę się podrasowałam, żeby żubrów nie straszyć

    Córko i siostro leśnika: dziękuję za wiadomości :] Co kleszcze przenoszą to ja wiem, nawet mniej więcej wiem jak leczyć ;P

    Kejt: to jest w sumie styl, który zdecydowanie bardziej preferuję niż taki nadęty biurowy :P

    OdpowiedzUsuń
  11. jak fajnie... w białowieży siedzieliśmy na praktykach po trzecim roku:))))
    przeciągali nas po tej puszczy w te i wewte... i też byliśmy w miejscu mocy: ccicho, mroczno, nawet muszka nie bzyknie i kręgi z kamieni - uaaa! do tej pory mam dreszcze - niesamowite przeżycie.

    zoo sporo się zmieniło:) ale będę Cię namawiać na wizytę w ogrodzie botanicznym w Powsinie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja raz poszłam do lasu w sandalach, z samego rana, a w nocy padał deszcz. Już więcej nie będę miała takiego pomysłu.

    OdpowiedzUsuń