Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Publiczne dzierganie

Wszędzie pogoda dopisała, tylko w Białymstoku lało cały dzień :( Z braku laku i kit dobry, ulokowałyśmy się w restauracji i tam dziergałyśmy publicznie ;) Było nas tylko 5, reszta pewnie skapitulowała widząc co się działo za oknem.

Skończyłam maminy Groszek :] Właścicielka za
dowolona, a i ja nie narzekam ;) Nieskromnie powiem, że jestem dumna ;)
Wzór: Maczek
Włóczka: Lorena, kolor chyba 115, niecałe 7 motków
Druty: 4,5- korpus i rękawy; 4, 3,75 i 3 - plisa dookoła dekoltu
Czas wykoniania: niesłychanie długi

Miałam zamieścić opis dla tego rozmiaru, ale robiłam tak długo, że nie mam pojęcia o co chodzi w moich notatkach.

Wiecie co zrobiła moja Cytryna? Zakwitła! Usunęłam (żeby nie było, że oberwałam) wszytskie chore liście, przesadziłam do doniczki z dziurami i to chyba jej pomogło :D:D:D Dziś otworzyła nawet kolejne kwiatki :]

Może jednak nie jestem takim mordercą roślinek?? Mam nadzieję, bo dostałam wczoraj od Kochango Phalaenopsisa i chciałabym go utrzymać przy życiu ;)

13 komentarzy:

  1. No tak, u nas świeciło mocno, mam spieczone na raczka obie ręce (do łokci... ^^).
    Bardzo mi się podoba zestawienie kolorystyczne maminego Maczka z koralową bluzką, bomba! *^v^*
    Ciekawe, czy będziesz miała cytrynki? ~^^~

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie dziergałam niczego i nigdzie :(
    Cytryna jest K-A-P-I-T-A-L-N-A!!!
    Wcale nie jesteś mordercą!!!
    A Badylemu w czasie mojej ostatniej nieobecności w domu prawie udało się ususzyć nasze sukulenty...
    No comments please :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaa!!! Zapomniałabym- mama w groszku wygląda ślicznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu - a tak z ciekawości podpytam - kto jest kim na zdjęciu?
    Mama wygląda bardzo ładnie w groszku:)
    a o kwiatach nic nie mówię, bo jestem doniczkowym killerem i mogę zapeszyć (oby nie)

    OdpowiedzUsuń
  5. o kurcze, faktycznie nie podpisałam zdjęć :) No ale to u mnie normalne. Na górnym zdjęciu:
    - po lewej na pierwszym planie Marzena, dalej Monika
    - po prawej dwie Gosie i ja

    Ja do tej pory też byłam mordercą, ale mam super Panią Kwiaciarkę, taką z prawdziwego zdarzenia, a nie zatrudnioną dziewczynę do kasy, która mnie ratuje za każdym razem jak do niej zajrzę :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna roślinka, wg mnie to masz rękę do roślinki - tylko odpowiednio pielęgnowane odwdzięczają się kwiatuszkami. Ile Loreny zużyłaś na groszkową wersję sweterka?? tak mniej więcej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. niecałe 7 motków :]
    dopiero się uczę być dobrą ogrodniczką ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezłe miejsce na robótkowanie :)Zawsze można dopalacza zamówić w razie zmęczenia rąk tudzież nieplanowanego zrzucenia oczek z drutów :)
    Mama śliczna w Groszku. (przyznaję się, że wzór i krój juz odgapiłam. Ale żeby nie było, że tak do końca, to zamiast francuza zrobiłam pikotki... odgapione od Herbi :))
    Kwiatki podziwiam bardzo. U mnie tylko kaktusy i inne sukulanty, żeby zbyt częstych 'pogrzebów' nie przeżywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jo_an, ale Cię dawno nie było :] cieszę się, że Maczek odgapiasz, tylko byś się jeszcze pochwaliła efektami :P (a co do sukulentów: mam żywe kamienie i umierają mi...)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bo żywe kamienie sa dość trudne w hodowli. Są wrażliwe zarówno na zbyt intensywne podlewanie jak i zasuszanie i parę innych czynników też. Takie wyjątki potwierdzające regułę, że kaktusy są niezniszczalne ;)
    Może przyjdzie czas, że się zmobilizuję i bloga założę :](i będzie to najbardziej nieregularnie prowadzony blog w całej sieci. To mogę obiecać juz dziś :])
    Póki co cieszę się, że mogłam wrócić do czytania Waszych blogów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super Maczek! :)
    a te kwiatki też zachwycają, coś wszystko takie kwiatowe :)

    Ślicznie wyglądasz na tych "tanecznych" zdjęciach!

    ps. a takie spódnice z rozcięciem mają jakąś swoją nazwę? gdzie można kupić? ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fairy, spódnice zamawiałyśmy u ten pani, która szyje stroje do tańca brzucha: http://www.lila.ara.pl/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogladalam Twoje prace na albumie Picasa. SLiczne sa Twoje robotki, masz talent! Njabardziej przypadly mi do gustu sweterki - brawo!
    Pozdrawiam -
    - Olajda

    OdpowiedzUsuń