Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

niedziela, 27 września 2009

C.d. Inki

Żeby zaargumentować nazwę Inki, pokażę Wam coś:

Czyż kolory nie są zbliżone? Na chwilę obecną mam już trochę więcej pleców, zdjęcie pochodzi z rana.

Włóczka jest bardzo wydajna. Niecały motek (przypominam 50g/200m) poszedł na jeden rękaw. Wg. wstępnych wyliczeń powinnam się zmieścić w 5 motkach. Zostanie mi wystarczająco dużo włóczki na sweterek i dla mnie :D:D:D

Spędziłam dziś mnóstwo czasu w kuchni. Ci, którzy znają mnie dobrze, wiedzą, że NIENAWIDZĘ gotować. Dzisiaj ugotowałam grochówkę i zrobiłam serniczki. Zupy nie sfotografowałam, bo nie jest zbyt fotogeniczna, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że jest przepyszna. Kochany jadł aż mu się uszy trzęsły i chwalił :]

Serniczki też mi wyszły (zdecydowanie to był dobry dzień w kuchni). Co prawda, też nie grzeszą urodą i Kochany kręcił nosem, ale po spróbowaniu zmienił zdanie ;) Podam przepis, gdyby jeszcze ktoś nie znał:
500g twarogu
1 jajko
mąka (wsypywałam "na oko", ciasto musi być dość gęste)
cukier, też na oko
łyżeczka cukru waniliowego
łyżeczka sody
gdyby ciasto było za rzadkie to dodać mąki, za gęste- mleka
Reszta jest oczywista: wymieszać i smażyć. Podałam ze śmietaną rozbełtaną z cukrem i dżemem mamowej roboty (pyyyyyyyyyyyyycha).

Muszę się też czymś pochwalić. Wcześniej nie chciałam nic pisać, żeby nie zapeszyć ;) Miałam swój pierwszy indywidualny występ. Stresowałam się baaaaardzo, choreografię zapomniałam po pierwszych 30 sekundach ;), ale udało mi się nie pokazać mojej paniki i dobrnąć do końca improwizując. Zdjęć nie posiadam, a filmiku na razie nie planuję udostępniać ;) Jestem załamana wyglądam moich rąk, których zupełnie nie jestem w stanie kontrolować ;) One żyją własnym życie w tańcu i nie jest to koniecznie pozytywny efekt. Mam nad czym pracować ;)

Ostatnio w ogóle mało pisałam o tańcu (moim i nie tylko ;)). A wiele się działo. Przede wszystkim zmieniłam szkołę i instruktorkę. Teraz uczę się u Ishtar i jestem zachwycona! Jeśli ktoś planuje zapisać się na zajęcia z tańca orientalnego to polecam właśnie zajęcia u niej. Oprócz tego, mój Tribe Belladonna zaczyna działać coraz prężniej, planujemy również pierwsze występy. Do Białegostoku przyjeżdża Ania Redlin (), oczywiście zapisałam się na warsztaty, które są 3.10.09. Nie mogę się już doczekać :D

A teraz filmik, który mnie nakręca:

13 komentarzy:

  1. hej Kasiu...
    apetytu mi narobiłaś tymi serniczkami, koniecznie muszę wypróbować.
    Inka zapowiada się bardzo ciekawie(świetne skojarzenie).

    Szkoda że nie chcesz pochwalić się filmikiem i na pewno jesteś dla siebie zbyt surowa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, nawet nie wiedziałam, że nasza wspólna instruktorka tańca orientalnego ma swoją stronę :) Nie mogę się doczekać, kiedy wrócę na zajęcia..

    Występ na pewno miałaś udany. Mnie by strasznie trema zjadła, ale to dlatego, że nie mam jeszcze świadomości własnych ruchów ;) Chociaż z drugiej strony, osoby nie związane z tym tańcem oceniają go duuużo łaskawiej, bo myślą, że to właśnie tak powinno być, hihi :)

    Inka to świetne skojarzenie, lubię tę kawę właśnie z mlekiem, a sweterek kolorystycznie świetnie do niej pasuje. Ciekawi mnie coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolor rzeczywiście podobny, potwierdzam. Natomiast co do serniczków, to nie znałam tego przepisu! Muszę koniecznie wypróbować! *^v^*
    Pierwszy występ to musiało być przeżycie, ale w sumie dobrze, że zapomniałaś układ i improwizowałaś, bo o to chodzi, żeby umieć zatańczyć do każdej muzyki orientalnej, a nie tylko powtarzać wyćwiczone układy do tych samych kawałków. Na pewno wyszło świetnie! ~^^~ Co do rąk, masz rację, te chyba najtrudniej zdyscyplinować, też miałam z tym problem, moja instruktorka mówiła, że mamy "trąby słonia", tak sobie latały bez koordynacji. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje ręce wyglądają jak trąby słonia z chorobą Parkinsona ;) Są okropne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sweterek na pewno będzie pysznie wyglądał powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo jestem ciekawa Twojej Inki (skojarzenie trafione w dziesiątkę:)). Przepis na serniczki wpiszę w jadłospis. Ja robię podobne placuszki, ale z serkiem ricotta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję debiutu. Jestem pewna, ze było bardzo dobrze - a ręce się dostosują ;-)
    Tribalu zazdroszczę...baaardzo. Ja mam czasu akurat na jedne zajęcia tygodniowo, ale nawet to mnie uskrzydla!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję debiutu. :) Ręce na pewno można okiełznać. Mnie się, co prawda, jeszcze nie udało, ale zakładam, że to tylko kwestia czasu i ćwiczeń. Uczę się u Yolandy z Zaghareet. pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem dopiero po kilku zajęciach tańca i tym bardziej podziwiam i gratuluję występu.Ja jestem na etapie żeby cokolwiek zapamiętać...
    Zdjęcie kawy i robótki mówią za siebie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję bardzo dziewczyny :] Witam nowe duszyczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. To do zobaczenia na warsztatach, Kasiu ! :))
    A i fajnie, że miałaś swój pierwszy występ solo. Początki bywają ciężkie i dezorientujące, więc gratuluję :)) a rękom w tańcu orientalnym poświęca się na tyle mało uwagi, że odlatują gdzie uważają za stosowne :P
    Pozdrawiam!
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie ładne to kubkowo-wloczkowe zdjęcie :)

    Zazdroszczę i podziwiam Twą pasje(taniec)!
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń