Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

poniedziałek, 15 lutego 2010

Z cyklu: Koszmarni fryzjerzy

Poszłam do fryzjera. Nie wiem co mi odbiło. I teraz żałuję. Opierniczyła mi prawie wszystkie włosy. Najbardziej mnie wkurzyło, że powiedziała, że nie chcę mieć krótkich na górze (poszłam je wystopniować) a mam bardzo krótkie.

Na razie bez zdjęć, bo się muszę oswoić z tym co mam na głowie, a nie jest to nic przyjemnego ani ładnego.

Zdecydowanie odradzam salon urody "Helios" na Kołłątaja w Białymstoku. Fryzjerka mnie nie słuchała i widać było, że ścina mnie na "odwal się".

11 komentarzy:

  1. O kurczę, tak mi przykro :-( Odczekaj tydzień, niech włosy się przyzwyczają (moje zwykle po tygodniu od wizyty u fryzjera jakoś wyglądają) - może nie jest tak źle?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej... Rozumiem Cię i się solidaryzuję, ja miałam to samo rok temu. Na razie noś piękne czapki i zawijaj na głowie chusty i tkaninowe opaski, a włosy raz dwa odrosną! Ślę buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. ojojoj...
    też się spotkałam z taką fryzjerką, tylko że u mnie to się skończyło później łysą główką (wolałam łyse, niż koszmarne) :D
    nie załamuj się, bo włoski same o siebie zadbają

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, skąd ja to znam... Mam tak ZAWSZE,kiedy postanawiam, że zapuszczam. Idę podciąć, wyrównać, poprawić kształt, a wychodzę opitolona na krótko. Ostatnio tak miałam w minioną sobotę:)Nie łam się, z czasem się przyzwyczaisz, a włosy zaczną się lepiej układać. Poza tym ładnemu we wszystkim ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wizyta u fryzjera powinna poprawiać humor, a nie dobijać. Ja nie miałam kiepskich doświadczeń, ale moja kuzynka poszła dwa dni przed ślubem na próbną fryzurę. Fryzjerka skasowała 100zł za wytapirowanie i spięcie włosów gumką! Na szczęście poszła do mojego fryzjera i tam w dniu ślubu głowę umyli, nałożyli wszystkie odżywki, uczesali pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  6. A na pocieszenie zapraszam po wyróżnienie...

    OdpowiedzUsuń
  7. 8-0 o nie... z tymi fryzjerami tak już jest czasami...głuche toto, ślepe i wiekszości dlatonistki...a! i jeszcze nie rozróżnia cm od metra?! Trudno dziś o specjalist(k)ę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki Dziewczyny :] Już mi trochę lepiej.
    Aglayo ja też byłam w sobotę u fryzjera ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, ze każda dbająca o siebie kobieta przeżywa choć raz koszmar złego fryzjera. Ja do tej pory zapuszczam, bo mi mocno asymetrycznie wycieniował tył. Na szczęście znalazłam dobrą fryzjerkę, która za każdym razem poprawia humor!I tego Ci życzę :)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie martw się,i tak jesteś fajną dziewczyną.Zaglądam na twój blog i podziwiam twoje dzieła.Jak znajdujesz czas na wszystko:studia,taniec.... A nastepnym razem przyjedź do Kleosina, tu są dobre fryzjerki :) :).Pozdrawiam.Jaga
    www.jagmat.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. biedulo, też raz tak mi fryzjerka włosy załatwiła i to tuż przed weselem brata ciotecznego :/
    później parę miesięcy używałam żelu przypłaszczającego włosy (skuteczny), bo mi inaczej taki wyczesany kogut sterczał na czubku...

    OdpowiedzUsuń