Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

sobota, 4 grudnia 2010

Odzyskałam beret

Kilka dni temu pisałam, że zgubiłam beret. Dziś niespodziewanie go odzyskałam!

Czekałam na fryzjera, i zobaczyłam kobietę, która szła w MOIM berecie! Wściekłam się niemiłościwie. Zatrzymałam ją i zarządałam oddania go. Kobieta bezczelnie kłamała, że kupiła go w chiuchlandzie!Zapobiegawczo wypruła moją metkę (!), tylko, że niedokładnie, bo nitki zostały. Beret od razu schowałam do torebki, mimo że kobieta szła w zaparte. Ale jak ją postraszyłam policją, trochę wymiękła. A ja odwróciłam się na pięcie i poszłam na przystanek.

Fryzjera się nie doczekałam.

24 komentarze:

  1. Niezła historia :) i gratuluję odzyskania zguby :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z natury jestem zołzą i nie popuszczam ;) Tym bardziej jeśli chodzi o mój ulubiony zimowy beret.

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie, że odzyskałaś beret :)
    ale, Ze ta kobieta szła w zaparte... masakra... jedyne co ją tłumaczy to to, że musiał się jej BARDZO podobać Twój beret ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. niesamowite jest to że spotkałaś w ogóle swój beret :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale numer :)
    Jak ja lubię takie babki jak Ty !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mumumko, nawet uwielbienie dla mojego beretu jej nie tłumaczy, bo powinna go oddać sprzedawczyni w sklepie, a nie do przywłaszczać.

    Magdo, to prawda, że beret wrócił do mnie w niesamowity sposób.

    Rene, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  7. suuuuuper Kasiu !!!
    I tak powinna się kończyć, każda tego typu historia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. może tłumaczy ale na pewno nie usprawiedliwia :) oczywiście nie podoba mi się takie zachowanie i cieszę się, że jej odebrałaś swój beret! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. :D ale ta kobieta żyje i nic jej nie jest ;)nie żeby mi jej było szkoda, ale....

    OdpowiedzUsuń
  10. Historia jak z filmu :D I kto zaprzeczy że ręcznie robione rzeczy, to unikaty?

    OdpowiedzUsuń
  11. normalnie rządzę mordu czuję:) ale poważnie to niesamowita jesteś! ...... a baba wyjątkowo bezczelna.....

    OdpowiedzUsuń
  12. Taka mała pchła i taka agresywna?? Brawo Kasiu :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Co za historia, na szczęście zakończona sukcesem

    OdpowiedzUsuń
  14. no nie no niewierze! chciałabym zobaczyc mine tej babki!!!?

    OdpowiedzUsuń
  15. Brawo! Jesteś niesamowita, ale i traf też nieziemski - beret chciał po prostu do Ciebie wrócić! Ale swoją drogą naprawdę Cię podziwiam, ja chyba na taką walkę bym się nie zdobyła i gratuluję charakteru - w życiu dobrze jest umieć walczyć o swoje!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki :]
    Lauro, to mój atut. Ludzie się nie spodziewają, że taki mikrus da im popalić ;) A jak się ludzi weźmie z zaskoczenia, jest większa szansa na powodzenie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak sobie pomyślę, że Ty taka kruszynka walczyłaś z jakąś babą o beret ....To chyba cud jakiś, że go spotkałaś :)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasiu jesteś cudowna, ze zawalczyłaś o swój beret. Tak trzeba robić. Koniecznie. Ja to zrozumiałam po skończonej 50 i tak robię. Twoja determinacja jest rewelacyjna, co ja piszę?. Ty jesteś rewelacyjna.Gratuluję!!. Nie zmieniaj się i nie odpuszczaj.

    OdpowiedzUsuń
  19. Też bym go tej babie wydarła, nawet siłą jakby było trzeba ;) A swoją drogą ciekawe dlaczego wypruła metkę. Beret z TAKĄ metką ... nie wiedziała jaki ma skarb ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Strasznie jej się musiał podobać Twój beret, ale dobrze, że odzyskałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. no i takie rzeczy sie zdarzaja..gratuluje odwagi choc uwazam,ze bardzo slusznie odebralas swoja wlasnosc..ale nie kazdy by sie na to zdobyl...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  22. coś takiego, to niesamowite faktycznie że się na niego natknęłaś a sprawę załatwiłaś profesjonalnie ;) :)

    OdpowiedzUsuń