Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

czwartek, 29 marca 2012

Scenki z życia z drutoholiczką.

Odnośnie Ruby: dalej go dziergam, ale dla siostry. Jola ma ciemne włosy i ciemniejszą cerę, więc powinna wyglądać w nim dobrze. Dziękuję, za wszystkie komentarze i sugestie.

Właśnie dobrnęłam do korpusu. To mój pierwszy sweterek od góry z karczkiem. Mam nadzieję, że dobrze wyliczyłam wszystko. Matematyka sprawiła mi trochę trudności. Za każdym razem miałam inny wynik ;)

W niedzielę, kiedy już wiedziałam, że nie będę robić Ruby dla siebie (jeszcze nie zdecydowałam, że Jola będzie beneficjentem), spędziłam połowę dnia na Ravelry i grzebiąc w moich zapasach. Wyciągnęłam dwa spore pudła włóczek, wyjęłam wszystko, i przekładałam w tę i z powrotem, mając nadzieję, że przyjdzie natchnienie i będę wiedziała, co dziergać. Kiedy już wyjęłam wszystkie motki i rozłożyłam na łóżku, wszedł Kochany:
- O shit! Armagedon!- zauważył z przerażeniem- i wyszedł.
Kiedy już ogarnęłam moje skarby i podzieliłam na dobre i lepsiejsze, wzięłam pudło z lepsiejszymi do drugiego pokoju, przed telewizor. Mieliśmy oglądać film, a ja nie mogłam się zdecydować, w dalszym ciągu, co dziergać. Cały czas miałam nadzieję, że przyjdzie natchnienie. W połowie filmu, kiedy modliłam się nad włóczkami, Kochany zauważył:
- Jesteś uzależniona, wiesz?-  Gratuluję spostrzegawczości ;)
- Dzień dobry! Dopiero zauważyłeś?

A w poniedziałek, po katuszach niedzielnych, przy wypełnianiu PIT-ów z mamą, doszłam do wniosku, że sweterek będzie świetny dla Joli. O czym nie omieszkałam jej poinformować. Jolanta wyraziła aprobatę mojego pomysłu, więc we wtorek odbyła się przymiarka. Całe szczęście, że nie sprułam, tego kawałka, który wydziergałam, bo okazało, się że po niewielkim dopasowaniu, będzie ok.

16 komentarzy:

  1. Zabierałam się za robienie na drutach juz dorych kilka razy. Ale cóż... cierpliwości i konsekwencji brakło.

    OdpowiedzUsuń
  2. :D Drutoholiczka i włóczkoholiczka...
    Ja nabywam włóczkę na przecenkach w takiej małej pasmanterii, i ciagle mi jej mało. Ale pomysł pryska kiedy zrobię przód/tył/kawałek jakiś... Moja kreatywnośc i wyobraźnia nie maja potwierdzenia w rzeczywistości:D
    Pozdrawiam prezesowa grupy AD:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już upycham włóczki po szafach i póki ślubny się o nie potyka o moje "nitki", to nie marudzi:) A jak szukasz natchnienia, to ostatnio robiłam taki sweterek:
    http://mokrawelna.blogspot.com/2012/03/kawa-z-mlekiem.html
    może Ci się spodoba, bo z tego, co widzę, to gustujesz w podobnych. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd ja to znam? Mam to samo...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faceci to mają refleks ;-D
    Mój też mi tak czasem mówi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A mój twierdzi że włóćzki są wszędzie! w każdej szufladzie i w każdej szafce i jeszcze ironizuje że jeszcze chwila i w lodówce też będzie można zobaczyć włóczki... a ja włąśnie jestem na etapie wywalania tych gorsiejszych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te gorsiejsze już wyeliminowałam. Zostały u mamy podczas przeprowadzki. A mama wyraziła chęć przechowania włóczki, aż się wnuki pojawią i dziadowskie nitki się nadadzą :] Moje zapasy generalnie chowam przed mężem, żeby nie wiedział, kiedy kupię coś nowego ;)

      Usuń
    2. LOL i w lodówce można natknąć się na wełnę, a konkretnie w zamrażarce, gdy właścicielka włóczki chce ostatecznie rozwiązać kwestię moli...
      AD.

      Usuń
  7. Oj tam, oj tam... Zaraz drutoholiczka czy maniaczka, przecież to hobby pożyteczne, nie? Jeśli męża to pocieszy, to mój ślubny też wciąż na rzeka na zapasy włóczkowe i inne takie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. skad ja to znam..tez tak mam...cale kartony,tapczany i szuflady....i wciaz malo..a natchnienie przyjdzie samo tylko daj mu czas....pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak to jest z tym nałogiem, ale trzeba przyznać że jest on piękny i pożyteczny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj tam od razu uzależnienie ;) A faceci to tacy niby szybcy i zdecydowani we wszystkim co wybierają? Nic nie chomikują? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. jakbym czytała swojego posta;) mój małzonek też załamuje ręce i głowę i głos kiedy widzi moje zapasy - a są ogromne! ciekawa jestem nowego sweterka dziergaj dziergaj

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój Mężuś spokojnie komentuje: twoje skarby.....Ano, skarby :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. spokojnych Świąt ;))) pozdrawiam serdecznie A.

    OdpowiedzUsuń