Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

niedziela, 16 lutego 2014

Moja druga miłość

A w sumie, jeśli liczyć męża to trzecia ;) Oprócz niego i włóczki uwielbiam buty. Szczególnie te na obcasach. Wysokich obcasach. Śmigam na obcasach (może nie 13centymetrowych, ale jakieś 7cm to jak najbardziej) na co dzień, a od święta mam kilka par całkowicie zabójczych szpilek.

Właśnie wczoraj nabyłam takie szpilki, o których śniłam od dłuższego czasu. Szukałam ich od dawna ale nic mnie nie ujęło za serce. Wczoraj byłam w galerii (NIENAWIDZĘ zakupów), w ramach poszukiwania płaszcza wiosenno-jesiennego, z tych cieplejszych raczej. Kryteria nie były wygórowane: pasujący na mnie, z wełny (w większości). Nie znalazłam, oczywiście. Za to zupełnie przypadkiem zaszłam do Aldo (nie chodzę po sklepach dla przyjemności), skuszona cenami jaki zobaczyłam. I JE zobaczyłam! Buty z moich snów! Takie jak chciałam (no dobra, platforma mogłaby być trochę niższa). Zmierzyłam i zakochałam się. Nadarzyła się dobra okazja, bo z tytułu Walentynek (kto by przypuszczał, z takiej okazji są zniżki w sklepach o.O) było 20% taniej. A że zbliża się wesele w rodzinie, to nie pozostało nic innego jak je nabyć droga kupna.

Podzielę się z Wami moim sposobem, jaki odkryłam (choć nie jest to mój autorski wymysł) na wytrzymanie całej nocy w szpilkach na imprezie. Kiedy jest odpowiednia pogoda na cienkie rajstopy/pończochy, wtedy tego nie stosuje. Za to latem, kiedy nałożenie nawet pończoch jest czystym masochizmem a planuję wskoczyć w szpilki (sandałków na obcasach nie noszę), ale nie chcę zdewastować stóp, to wsypuję trochę mąki ziemniaczanej/talku do butów. Przetańczyłam tak nie jedną noc. Sposób nie jest odkrywczy, ale mi zrewolucjonizował noszenie szpilek.

Wczoraj był w ogóle bardzo pozytywny dzień. Spotkałyśmy się u Jolinki (klik) na naukach koralikowych. Dziewczyny szyły cuda, a ja pozostałam przy opanowywaniu ukośnika (o czym będzie dalej). Madziula (klik) przyniosła torebkę jej babci do pokazania Ani, i ewentualnego jej oddania tejże. Ania po głębokim namyśle stwierdziła, że torebka choć cudnej urody nie jest dla niej. I wiecie co? Madziula sprezentowała ją mi :D:D:D Jestem właścicielką prawdziwej wyntydżowej torebki. Wykonana z delikatnej skórki, w kolorze miodowym, taka do noszenia w dłoni, ewentualnie w zgięciu łokciowym, zapinana na bigiel. Jest w bardzo dobrym stanie, starannie wykonana, niepoprzecierana, i całkiem pojemna. Kolejna miłość od pierwszego wejrzenia ;)


A teraz o ukośniku. Zaczęłam nauki w okolicach Bożego Narodzenia (albo i wcześniej), ale coś mi nie szło. Niby robiłam wszystko jak trzeba, ale nie byłam zadowolona z efektu. W końcu Danusia (klik) zdiagnozowała problem: za duże szydełko! Przez to robiłam zbyt lużno. Szydełko wymieniłam na mniejsze i kłopot został uleczony! Mam już skończoną jedną ukośnikową bransoletkę, ale czekam na odpowiednie zapięcia.

Pochwalę się za to wczorajszym urobkiem spotkaniowym. Zastanawiałam się, co zrobić z resztek koralików z różnych wcześniejszych projektów (mimo że nie pokazuję nic na blogu, to się szydełkują; przed Bożym Narodzeniem otworzyłam nawet manufakturę prezentową). Wczoraj wymieszałam różne resztki, dosypałam ciutkę złotych i kapkę (za dużą) fioletowych i tak oto powstała wiosenno-letnia mieszanka, nanizana jak popadnie.

24 komentarze:

  1. Cudowne szpilki!!! I zazdroszczę torebki, piękna. *^v^*
    Wykorzystam Twój pomysł na talk, nie przyszło mi to do głowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że prosty sposób a może tyle zmienić! Oprócz tego talk ma właściwości osuszające, pochłania pot.

      Usuń
  2. O proszę, ja na przykład jestem z tych co to szpilki ubiorą w ostateczności, najlepiej tylko na chwilę. Wygodnicka jestem strasznie (a może po prostu nie są na moje nogi?). Buty lubię, o tak, ale płaskie, ewentualnie koturny. Mam takie jedne sandałki, na takim dość średnim koturnie, ale jak je założyłam w sklepie (też mi się udało złapać promocję w Lasockim akurat:)), to byłam pewna, że przejdę w nich kilometry i będzie mi wygodnie. Takie są miękkie i dobrze trzymają stopę. No i zakupów też nie lubię.. Jak mam iść coś kupić to muszę wiedzieć najpierw gdzie i co, a nie przechadzać się pół dnia w poszukiwaniu czegoś... okropność.
    Co do koralików. Jestem na odwyku:). Fajny ten Twój ukośnik! No i buty ładne! Na zdjęciu, albo na kimś szpilki lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częstotliwość noszenia obcasów przeze mnie zależy od pory roku. Latem, w upały też nie noszę obcasów na co dzień. Wolę wygodę. Wybieram sandały płaskie, baletki, tenisówki. Tym bardziej, że wolę wtedy poruszać się na rowerze. Sama więc rozumiesz ;) Ale na większe wyjścia UWIELBIAM szpilki! Wiosną i jesienią, też często noszę. Mam kilka par obcasów, które są jak kapcie. Zimą obcasy to czyta głupota, przy naszym poziomie zaśnieżenia i oblodzenia chodników ;)

      Usuń
  3. Ja mam identyczne szpilki tyle że czerwone :) Moje niestety są mega niewygodne. W sklepie przymierzałam i były ok a przy normalnym użytkowaniu okazują się ciut za luźne i ciężko się chodzi.
    Ja na co dzień preferuję wygodę, więc zazwyczaj na płasko ale od wielkiego dzwonu lubię się wystroić w szpilki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojego doświadczenia wynika, że tanie buty są częściej niewygodne, źle wyważone. Chociaż mam buty na obcasach za 70zł, które noszę od 3 lub 4 lat, i są bardzo wygodne.

      Usuń
    2. Są takie wkładki do butów, które podnoszę lekko stopę i wtedy buty są ok. Poszukaj w sklepach obuwniczych.

      Usuń
  4. Napisz proszę jak to nić, na którą nawleczone są koraliki. U mnie problem z ukośnikiem polega na tym, że nie mogę dopasować nici. Zawsze jakaś za gruba się trafia i przebija spomiędzy koralików.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta nić to nić do szycia dżinsu. Jeśli chodzi o kolor, to wydaje mi się, że to 038. Mi też przebijała z pomiędzy koralików, i problemem było za duże szydełko.

      Usuń
  5. Bardzo fajne szpilki :) Cieszę się, że w końcu znalazłaś takie, jak chciałaś :)
    Ja ukośnika jeszcze nie tykałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest taki straszny, ten ukośnik.
      Ja też się cieszę

      Usuń
  6. Ukośnik mam w planach ale podchodzę jak do jeża... Zbieram doświadczenia innych.
    Buty cudne. Kocham szpilki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest taki straszny ;) Spróbuj.

      Usuń
  7. Szpile marzenie! Szkoda , że z tym talkiem to nie wiedziałam wcześniej, baaaardzo by mi się ta wiedza przydała! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że tylko ja o tym nie wiedziałam. A tu proszę ;)

      Usuń
  8. Buciki już chwaliłam w realu. A ukośnik pochwalę teraz- bardzo sympatyczna bransoletka się robi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O! Jak to miło znaleźć się na liście blogów, które odwiedzasz. Dziękuję :D Jest to dla mnie fantastyczne wyróżnienie, bo jesteś dla mnie blogowym guru. Zaglądam do Ciebie od dłuższego czasu (na pewno jeszcze na długo przed Twoim ślubem zaczęłam). A trafiłam z tu oliwkowego gaju, którego niestety już nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zarumieniłam się ;) z tym guru to nie przesadzaj ;)

      Usuń
  10. Ależ Cię podziwiam za codzienne chodzenie w szpilkach, mnie to by nawet mąka ziemniaczana nie pozwoliła wytrzymać w takowych dłużej niż godzinę - dodam, że baz zbędnego ruchu...
    Ukośnik zapowiada się bardzo elegancko:)...i wcale nie ma za dużo fioletu:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Po prostu leży tą stroną, gdzie jest mniej fioletu :P

      Usuń
  11. Takie jak zawsze chciałam.... zazdroszczę!
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędź do sklepu! To nowa kolekcja, więc jeszcze powinny być.

      Usuń