Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Robienie precelków.

Bardzo dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem. Z tym służeniem stanu dwupakowego to bywa różnie. Początek był nie najlepszy, żeby nie powiedzieć okropny ;) W pewnym momencie myślałam, że zamieszkam w łazience. Teraz w II-gim trymestrze jest zdecydowanie fajniej. Nie wymiotuję, Junior daje znać, że jest. Ale żeby nie było za różowo, to brzękną mi nogi. Myślałam, że to w upały tak tylko, ale upały się skończyły a brzęknięcie zostało. Do tego stopnia, że jedyne obuwie w jakie się mieszczę to prawie 10-letnie japonki. Ale jak mi powtarza Truscaveczka (za co jestem niezmiernie wdzięczna): to minie ;). A Junior za 4 miesiące będzie z nami. (No i zdjęcia były robione w jeden z lepszych dni ;))

Pokazywałam już jak prostuję włóczkę (klik), a teraz pokażę jak ją przewijam w motki/precelki.

Zrobiłam kiedyś sweterek, który był na mnie za duży, więc dostał się Agnieszce.

Agnieszka z niego wyrosła i przestała w nim chodzić. Tak znów trafił w moje ręce, ale na mnie dalej nie leży dobrze. Został zakwalifikowany do prucia i przerobienia. Najpierw go sprułam przy pomocy zwijarki <3. Następny etap to przygotowanie do prostowania, czyli przewijanie w motki.

Nie jest to zapewne innowacyjny pomysł, ale musiałam coś wymyślić. Mój dotychczasowy sposób przestał się sprawdzać. Do tej pory używałam taboretu odwróconego "do góry nogami" i na te nogi właśnie nawijałam włóczkę. Aktualnie mój brzuch jest ograniczeniem, ciężko mi się schylać i być w pozycji pochylonej do przodu. Postanowiłam spróbować czego innego.

Użyłam mojego motowidła <3 przykręconego do taboretu. A ja sobie siedzę na leżaczku na balkonie i rozkoszuję się chłodniejszym powietrzem. (W tle koci zadek).

Odpychałam/kręciłam motowidło za metalową, wystającą część.

Oczywiście miałam rudego pomocnika.


Cała operacja zajęła mi mniej czasu niż dotychczasowe przewijanie w motki. Precelki są gotowe na prostowanie. Te zanim je potraktuję parą, muszę najpierw wyprać, bo dość długo leżały w szafie.
Kolor zupełnie od czapy wyszedł. Oryginalny kojarzy mi się ze dojrzałym zbożem, tuż przed ścięciem.
A wy jakie macie sposoby na przewijanie włóczki? Pytanie szczególnie do prządek, które swoje cudeńka zwijają w precelki przecież.

Ps. Traktor chyba w końcu dorósł do pozowania.

Albo nie mam o czym pisać, albo pomysły na posty prawie codziennie ;)

18 komentarzy:

  1. Mnie się przy pruciu bardzo sprawdza motowidło (niddy-noddy) - bardzo poręczne w manewrowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego urządzenia jeszcze nie mam ;)

      Usuń
    2. To się da zrobić z rurek PCV, dwóch trójników i czterech końcówek :)

      Usuń
  2. Sweterek prześliczny, a co do przewijania, mam motowidło kupione u Kromskich, ale nie jest to taka parasolka, a dwie drewniane patyczki pod kątem 90 st. na jednym trzonie i służy mi ono do nawijania włóczki ze szpulki kołowrotka na precelki, lub do przewijania motków na zwoje gdy chcę włóczkę uprać (piorę bawełnę przed dzierganiem). Natomiast do przewijania precelków na gałki , najpierw posiłkowałam się oparciem krzesła, ale często włóczka się pląta, a odkąd obejrzałam ten filmik, https://www.youtube.com/watch?v=D_p7OIghMVw używam własnej nogi, jak bohaterka filmiku, pod jego koniec, tylko zamiast nawijać jak ona, odwijam ze zwoju w gałkę. Gdy potrzebuję motka z którego mogę używać obu końców włóczki na raz, zwijam motek przy pomocy trzonka drewnianej łyżki, no tylko wtedy muszę zwój powiesić na oparciu krzesła....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i zapomniałam Traktora skomplementować, słodziak z niego ogromny

      Usuń
    2. Dzięki za filmik! Wiele się dowiedziałam. Fajny sposób, ale przy moim aktualnym stanie nie sprawdziłby się :(

      Usuń
  3. Nie wydaje mi sie aby na 5 miesięcy miały prawo powstawać aż takie obrzęki nóg.Jako lekarz zdajesz sobie chyba z tego sprawę.Jak białko w moczu? i co na to Twój gin
    Pozdrawiam cieplutko i nóżki w górę:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białka w moczu nie ma. Obrzęki latem miałam i przed ciążą. Genetyczne obciążenie niewydolnością żylną się kłania.

      Usuń
    2. Ps. Dzięki za troskę :]

      Usuń
    3. No to nie pozostaje nic innego jak tylko nóżki w górę.Trzymam kciuki

      Usuń
  4. Obrzękami, jeśli wyniki dobre się nie przejmuj ;) ja całą ciążę właśnie skończoną miałam bezproblemową a na sam koniec, ponieważ junior nie chciał się z matką rozstać, spuchłam przepotwornie, a po porodzie jeszcze mocniej - tak było to możliwe...:/ także póki widzisz swoje kostki u nóg a łydka nie spływa ci na stopę - nie wiesz co to hardkor :P poza tym wyglądasz rewelacyjnie ;) (ps: polecam maść/żel z kasztanowcem - działa cuda na wrażenie napiętej skóry ;) )
    Podziwiam Cię za prucie sweterka :P mnie się nigdy nie chciało :/ co większe ale słabo trafione udziergi leżą i po prostu czekają na człowieka dopasowanego rozmiarem :D
    pozdrawiamy ciepło: A. i mały Leniwiec ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie do szału doprowadza, kiedy udzierg leży i nie jest noszony. Wolę prucie ;)

      Usuń
  5. Powodzenia - trzymajcie się zdrowo !

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluje dzidziusia .Do końca nie daleko.Obrzeki to nie fajna sprawa ,ja sie ratowalam piwem bezalkoholowym , po ktorym sikalam bez opamietania i rozdzielna dieta .Takie zasady jak w MM i tez nadmiar wody sie zredukuje .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i bez tego sikam bez opamiętania ;) Teraz kiedy upały się skończyły, a ja pracuję mniej to i obrzęki mam mniejsze.

      Usuń
  7. Piękny sweterek i cudowny kot :D

    OdpowiedzUsuń