Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

sobota, 9 sierpnia 2014

Wrocław

Wróciliśmy z wycieczki! Ten tydzień z hakiem minął błyskawicznie. Dużo zwiedzaliśmy, nie tak intensywnie jak w Holandii, gdzie Tomka przegoniłam po 23 (słownie: dwudziestu trzech) muzeach, Małżonek tworzył swój szlak piwny, ja mu biernie towarzyszyłam i dziergałam Stormwind testowy dla Marzeny.

 Do większości muzeów wchodziliśmy za darmo: w Muzeum Miejskim (ma kilka oddziałów) wstęp na wystawy stałe bezpłatny, a do innych wybieraliśmy się wtedy, kiedy był dzień wejścia bez opłat.

Przed wyjazdem pożegnał nas Koci Dół. Coś Rudość czuła, że na tydzień go zostawiamy. Oczywiście nie samego, miał najlepszą Nianię załatwioną.

W dzień przyjazdu, zanim się zameldowaliśmy zobaczyliśmy Ogród Japoński i Zoo. Zoo jest gigantyczne, nie obejrzeliśmy wszystkiego, bo niestety ja już nie dałam rady. Dolegliwości pierwszego trymestru ustąpiły, ale jest mi już dość ciężko (szczególnie w upał) chodzić daleko/długo, no i odnóża mi brzęknął (brzękły w upały i przed ciążą,tylko teraz ze zdwojoną siłą ;)). W Zoo spotkałam moją profesorkę od matematyki z liceum! Tylko jakieś 550 km od domu ;)

Drugiego dnia byliśmy w Ogrodzie Botanicznym, który podobał mi się znacznie bardziej niż Zoo. Piękne miejsce, gdzie można całą rodziną się wybrać. Są miejsca, gdzie można usiąść, wzięty prowiant skonsumować, powłóczyć się po pięknych alejkach. Po prostu bajka! Żałuję, że w Białymstoku nie ma takiego miejsca! I w przeciwieństwie do Zoo bilety w przystępnej cenie.

A drugim punktem były odwiedziny u Makunki w e-dziewiarce. Magda jest bardzo życzliwą, miłą, ciepłą i gadatliwą osobą. Spędziliśmy u Niej 2,5 godziny, które minęły błyskawicznie! Gdyby Junior (będzie facet ;)) się nie domagał jedzenia, to pewnie bym jeszcze dłużej została ;) Niestety zakupów dużych nie poczyniłam. Stałam jak osiołek przed półkami i najchętniej zabrałabym większość do domu. Wybrałam Baby Merino Juniorowi na sweterek.

Namiętnie fotografowałam krasnale. Cieszyłam się jak dziecko, kiedy jakiegoś zauważyłam ;)

Byliśmy w knajpie Nietota, gdzie jest pies o takim samym imieniu. Na dzień dobry nas obszczekał, a potem nie odstępował na krok, kiedy jedliśmy śniadanie.

Kolejnym punktem "obowiązkowym" jest Panorama Racławicka. Muszę powiedzieć, że jestem rozczarowana. W Hadze widziałam Panoramę Mesdag i to była genialna panorama! Jak się wchodziło do pomieszczenia z obrazem, to mózg wariował. Niesamowite uczucie. Wiesz, że jesteś w zamkniętym pomieszczeniu, a nie widać horyzontu. Odległość od obrazu jest znaczna, więc inscenizacja: piach, rekwizyty zajmują sporo miejsca. W Racławickiej nie ma tego efektu. Ale jak się nie widziało wcześniej takiego obrazu to na pewno warto zajść. Niestety zdjęcia nie oddają ani jednej ani drugiej panoramy.

W jednej cukierni robili takie cuda. Szkoda, że białej czekolady nie lubię ;)

W jednym muzeum robiliśmy sobie self-shoty w lustrach ;) Na czasie być trzeba.
Dzień przed wyjazdem miałam kolejne dziewiarskie spotkanie. Nawet Ola z Gliwic przybyła! Dwie dziewczyny nie chciały się fotografować.

A po powrocie czekał na nas wytęskniony kot-przylepa. Kiedy mruczał do brzucha, to Junior podskakiwał.

Następnym razem fotki z dzisiejszego spotkania robótkowego w Białymstoku.

24 komentarze:

  1. O jaki miły widok kot mruczący do Młodego. Ciekawe co obaj myśleli? Bo kot wygląda bardzo mądrze, jakby sprawdzał czy wszystko w porządku. Fajna wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Któż to wie co w kociej głowie się lęgnie?

      Usuń
  2. Nie byłam nigdy we Wrocławiu (raz przejeżdżałam, więc się nie liczy) i bardzo żałuję. Ogrody uwielbiam wszystkie, choć te botaniczne bardziej , no i wizyta w e-dziewiarce, zawsze zastanawiam się nad swoją reakcją w takim miejscu:) Czekam na Twoją relację z naszego spotkania, świetnie spędziłam czas , szkoda , że tak czas szybko zleciał:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto pojechać! Może jak dziewczynki będą starsze to uda się Wam wybrać?
      Relacja już niedługo. Jak tylko Marta zdjęcia podeśle. Bardzo miło było Cię poznać osobiście :]

      Usuń
  3. Fajna relacja z Wrocławia! Aż zapragnęłam pójść szlakiem tych krasnali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krasnali jest mnóstwo. Mapa, gdzie są też. Ale myśmy się na przypadek zdali ;)

      Usuń
  4. Kasiu, dziękuję za miłe spotkanie! Śledziłaś krasnale, a zabrakło zdjęcia naszego krasnala Dziewiarka, który przycupnął na parapecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nic, muszę wrócić ;) Ogromne niedopatrzenie z mojej strony! Ja również dziękuję.

      Usuń
  5. Piękna wycieczka a Ty promienna :))
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :] Wczoraj koleżanka mi powiedziała, że na pewno syn, bo wypiękniałam :P Takie potwierdzenie poza medyczne.

      Usuń
  6. Wspaniałe wakacje! Tak dawno nie byłam we Wrocławiu, że aż mi się zachciało odwiedzić go znowu, zawsze bardzo lubiłam to miasto. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  7. Prześlicznie wyglądasz, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, ale jazda. Fajny Twój wakacyjny wyjazd i spotkania cudowne. Wirtualny świat jest ok, ale realne spotkania mają moc! Ja też wkrótce wyruszam i też planuję spotkanie z wirtualną koleżanką. Jak to blogowe życie zbliża dziewiarki! Pięknie wyglądasz, miło Cię znów zobaczyć, a Wrocław wart odwiedzenia. Widzę,że Ola coś dzierga z pięknego turkuska, może się pochwali, bo na blogu od dawna Jej nie widać.Pozdrawiam druciarsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie nerw mnie wziął na to turkusowe, będzie o tym.

      Usuń
    2. Spotkania były super! Fajnie, że mój małżonek cierpliwie wozi mnie po Polsce na takie spotkania ;)

      Usuń
  9. Super relacja, Wrocław piękny a TY promienna :) Cudowne spotkanie w gronie drutowo zakręconych :) I oczywiście wizyta u Makunki godna pozazdroszczenia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :] Spotkania były wspaniałe.

      Usuń
  10. Świetna fotorelacja :) Cieszę się Kasiu że mogłyśmy się na żywo poznać raz jeszcze. Wypatrzyłam Cię w tłumie, to mnie samą zaskoczyło :) pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję do następnego razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam mieć okropnie głupią minę ;) Nie spodziewałam się zupełnie. Bardzo się ucieszyłam, że Cię zobaczyłam i mogłam poznać "na żywo". Może następnym razem do Gliwic wpadnę?

      Usuń
  11. A mówiłam Ci, przygotuj się na dłuższą posiadówę w e-dziewiarce wraz z Makunką? Trzeba było się zapakować z jedzonkiem jak na survival! Z tego włóczkowego królestwa nie da się wyjść za prędko! ;)
    Relacja genialna, masz kondycję i siłę, żeby tak w upały spacerować.. :D Wspaniale wyglądasz! Ale najbardziej ze wszystkich rozczuliło mnie zdjęcie Traktora na brzusiu.. chyba się, nie tyle za Wami, co za Kropkiem stęsknił :D To już chyba miłość, co? :D
    Buziaki i uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłaś, mówiłaś ;)
      W te upały to więcej siedzieliśmy w knajpach z klimatyzacją ;)
      Kropek dopiero poznał kota bliżej. Wcześniej Traktor nie integrował się z brzuchem.

      Usuń
  12. Fajnie, ze spedzilas milo czas we Wroclawiu :) Ja niestety nie moglam do Was tym razem dolaczyc...

    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń