Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

piątek, 28 listopada 2014

Kokonik

Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem.

Mimo że jestem drugi tydzień na zwolnienie, to nie przekłada się to na większą ilość czasu ;) Zdarza mi się nie włączać laptopa kilka dni. Akurat to nie jest złe, ale wiąże się z tym, że czytam blogi i komentarze z telefonu. Wiadomo, że pisanie czegokolwiek z telefonu, dłuższego niż sms, już nie jest takie przyjemne.

W zeszłym tygodniu leczyłam zęby. Wyprawa z wielgachnym brzuchem gdziekolwiek dalej niż do piekarni w bloku jest wyprawą niemal całodzienną (dojazd, załatwienie sprawy, powrót a resztę dnia muszę poświęcić na odpoczynek). W tym tygodniu prałam i prasowałam ubranka. Ponownie.... A zaczęło się od układania paneli. Tydzień temu mąż z kolegą zabrali się za podłogę w sypialni. Ja na ten czas wybyłam z domu. Wróciłam mniej więcej w połowie ich pracy. I co zastałam? Oczywiście armag(i)edon ;) W przedpokoju stała komoda z dziecięcymi ubrankami, która nie ma uchwytów, a wycięte fronty. W tymże przedpokoju zostało również urządzone stanowisko ciecia paneli... Komoda stała przodem do stanowiska. Same więc rozumiecie... Na szczęście dzisiaj nadszedł dzień rehabilitacji i chłopaki skręcili łóżeczko.

Dziergam trochę. Cały czas męczę Street Chic koleżance. Druty 3mm i cienka włóczka nie sprzyjają szybkiemu przyrostowi dzianiny. Za to w międzyczasie:
- machnęłam sobie czapkę - fotki, mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu (Ola z Handmade Project zaczęła akcję: 12 czapek w 1 rok (kilk). Sama nie biorę udziału, ilość czapek jaką posiadam jest dość znaczna, ale może ktoś jeszcze nie wie o tej akcji)
- poprawiłam komin Gaptastic: wyciągnął się bardzo od noszenia i nie był już tak blisko szyi jak chciałam. Sprułam i wydziergałam raz jeszcze. Tym razem nabrałam 103o. Jest zdecydowanie lepiej.
- sprułam jeszcze jeden komin: Herringbone Cowl. Z tego samego powodu co wyżej i mojego wesołego, nadmiernego rozciągania przy blokowaniu. Zabiorę się za niego ponownie, jak tylko wrócą do mnie pożyczone druty
- sprułam Audrey in Unst: napaliłam się jak szczerbaty na suchary na ten sweterek, wydziergałam go dwa razy i nie nosiłam. Jednak wolę pulowery niż kardigany. Te drugie wolę kupne, z bawełny.
- wydziergałam sobie kokonik.

Jaki kokonik? Ano taki:

Wzór: Boucle Cocoon (klik)
Włóczka: z odzysku
Druty: 7mm
Modyfikacje:
- nabrałam 42o
- dziergałam rozmiar większy
- po skończeniu obu części, została mi włóczka, więc postanowiłam kawałek na środku pleców wydziergać prosto, aż do skończenia nici (dzierga się jeden rękaw, drugi rękaw, a potem ten miliard oczek zszywa kitchenerem)


Jestem bardzo zadowolona z tego udziergu. Jest super do opatulenia się, jak kokonikiem.  Grzeje nery i ramiona (co najważniejsze!). Przodu nie musi, bo mam na razie wbudowany kaloryferek.

Sesję w stanie niezapakowanym przewiduję w terminie późniejszym ;) Bo jak widać, teraz brzegi się nie schodzą ;)

Trakorzasty też jest ;)

35 komentarzy:

  1. Fajny, fajny... Mnie by się już boczki zeszły, bo małe się już wykluło i wyżera mi wszystkie kilogramy, nawet te z którymi nie miał współudziału ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeszcze 2 tyg mamy. A Tobie serdecznie gratuluję!

      Usuń
  2. Wyglądasz cudownie! To bardzo fajny kolor dla Ciebie! I bardzo fajny krój na teraz. Później też się przyda :-) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! O takim wdzianku myślałam od dłuższego czasu. Kiedyś Marta z Zagrody u siebie na blogu pokazywała taki otulacz.

      Usuń
  3. Świetny!!! I kolorek Ci pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ten kokonik, to taki szal i kocyk w jednym, grzeje, a nie zsuwa z ramion ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny :) można w domu narzucić i na wyjście nałożyć.

      Usuń
  5. Wow! Noo rośniesz w oczach, aż miło patrzeć:) Kokonik bardzo ładny i dziwnie mi sie patrzy jak tobie ładnie we wszystkich kolorach od których uciekam :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że rosnę intensywnie. Bardzo lubię róże i fiolety szeroko rozumiane.

      Usuń
  6. Kasiu, świetnie Ci w tym koralowym odcieniu. A z kociskiem do kompletu - idealna całość :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu ślicznie wyglądasz. Kokonik bardzo ładnie leży i bardzo ładnie " nie domyka się na brzuszku" Życzę Ci aby poród był szybki i przyjemny ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też rodziłam grudniu, dokładnie 10.XII :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo :)

      Usuń
  8. Ślicznie wyglądasz w takich brzoskwiniowych i różowych kolorach. Cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) nie da się ukryć, że jestem "różową" dziewczyną.

      Usuń
  9. Kokonik bardzo przytulny. Pięknie wyglądasz :-)
    Brzuszek juz masz nisko, za chwile juz się rozpakujesz. Powodzenia w tym akcie Ci życzę z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Mamy jeszcze 2 tygodnie. Ale już faktycznie brzuch mi się obniżył. Zdecydowanie łatwiej jest mi oddychać ;)

      Usuń
  10. Cudnie Kasiu wyglądasz z tym kaloryferkiem i Traktorem. A kokon przecudnej urody - czy ja też będę taki umiała udziergać sobie?? Czy mi tylko parisy zostaną??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy wszyscy razem :)
      Myślę, że będziesz umiała :) jak coś to pomogę.

      Usuń
  11. Bardzo fajny kokonik, piękny kolor, w sam raz pod kota! *^O^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwiej dobrać włóczkę niż kotowi zmienić sierść ;)

      Usuń
  12. Kasiu, patrząc po brzuszku , można by rzec, jak ten czas leci! Pięknie wyglądasz , koralowy kokonik również, ale i tak główny i najpiękniejszy bohater to Pan Brzuszek:) Korzystaj z ostatnich wolnych chwil i naśpij się na zapas:))) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, gdbyby to było takie proste z tym spaniem...
      Wiolu, spotkanie 6grudnia. Wybierzesz się może do nas?

      Usuń
  13. Nie ma to jak remont tuż przed rozwiązaniem! U mnie podobnie. Wyniosłam na poddasze pudła z ubrankami na zaś ( czyli na 3-4 m-ce), przyszli panowie wstawiać okna, (ja byłam w szpitalu)...mąż miał wszystko dobrze zabezpieczyć folią, żeby się nie kurzyło...
    A sweterek -kokonik ma bardzo ładny kolorek!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ci mężczyzni ;) gdybym się nagle zaczęła rozpakowywać to mąż zamiast na pępkowe się wybierać prałby intensywnie.

      Usuń
  14. Najpiękniej prezentuje się brzuszek a kokonik cudnie grzeje plecy :) Traktor wie gdzie mu będzie najlepiej.
    Odpoczywaj :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasiu, ślicznie Ci w kokoniku, a i kaloryferek urody nie zabrał nic a nic! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kokon uroczy.
    heh, też pamiętam, ze w ciąży ma się niesamowite grzanie, szkoda, że potem to mija :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, kiedy jest zimno, to fajnie, że mam zainstalowane podgrzewanie od środka, ale latem nie było mi do śmiechu ;)

      Usuń
  17. Wyglądasz PIĘKNIE!!
    Kokon świetny. Właśnie chodzi mi po głowie coś takiego.
    Wszystkiego dobrego.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudny kokonik :-) Śliczny kolor.
    Wspaniale wyglądasz.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń