Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

sobota, 27 grudnia 2014

Mikołajek

Bardzo dziękujemy za przemiłe komentarze pod poprzednim postem.

Pimposhka opisała swój naturalny poród. Mój był zupełnie inny. Miałam zaplanowane cesarskie cięcie. Od kilkunastu lat wiedziałam, że ze względów medycznych takie będę miała porody. I ten nie był inny.

Rodziłam w prywatnej klinice, gdzie chodziliśmy całą ciążę. Operował mnie ten sam ginekolog, który prowadził nas. Samego cięcia się nie bałam, bo wiedziałam, co mnie czeka (nie tylko ze studiów, ale również ginekolog kilka razy wyjaśniał na czym polega zabieg). Bałam się trochę znieczulenia podpajęczynówkowego. W sumie raczej na zasadzie obawy przed nieznanym. Okazało się, że nie było się czego bać. Anestezjolog był fantastyczny, bardzo miły, zabawny, rzeczowy i informował mnie za każdym razem, co będzie robił. (Znieczulenie jest takie, że nie czuje się bólu, nogi są zupełnie niewładne, ale dotyk i manipulacje się czuje). Samo ciecie to chwila, 15 minut i po krzyku ;) Tomek był w pokoju obok, gdzie przewieźli Mikołajka zaraz po wyciągnięciu go z brzucha i pokazaniu mnie. Szczęśliwy Tatuś, który jest "obrzydliwy" (nie przepada za fizjologiczną częścią wszystkiego ;)) został zmuszony do przecięcia pępowiny :D:D:D I mam  na to dowody zdjęciowe! Zaraz po "oporządzeniu" dziecka, przywieźli go do mnie (jeszcze na sali operacyjnej) i położyli na piersi. Niezapomniane przeżycie. (Zdjęcia też mam, bo Pan Anestezjolog zabrał aparat mojemu mężowi i robił zdjęcia mi i synkowi.)

A potem zabrali nas do naszego pokoju.

Samo cięcie cesarskie, jak już pisałam, nie jest straszne. Da się przeżyć ;) Dolegliwości bólowe po są bardzo indywidualne i zależą od progu bólu. Ja w 3 dobie byłam na pełnym chodzie. Bardziej dokucza mi niedokrwistość, bo jestem słaba. Teraz, po 2 tygodniach, od przyjmowania żelaza już jest lepiej.

Znieczulenie też nic strasznego. Dziwne jest uczucie, że masz nogi, widzisz je i nie dasz rady nimi ruszyć. Niestety niezbyt dobrze zniosłam samo znieczulenie. Mówiąc kolokwialnie: rzygałam jak kot. A od morfiny swędziała mnie niemiłosiernie skóra (podrapałam się do krwi, a z twarzy zszedł mi naskórek. I to chyba była najgorsza część- ten świąd (zaraz po nawale pokarmu).

Opieka poporodowa w Klinice jest fantastyczna. Przemiłe położne przychodzące na każde zawołanie, pomagające we wszystkim. Na odchodne dostaliśmy numery telefonów, gdybyśmy mieli jakieś pytania, problemy, do skorzystania o każdej porze dnia i nocy (przydało się jak zaczął się nawał w nocy, cycki mi rozsadzało, a Mikołajek był objedzony jak mops i nie raczył wciągnąć więcej). Zadzwoniłam, a położna poradziła co zrobić.

Jestem bardzo zadowolona z porodu w Klinice, warto zapłacić za taką opiekę. Ewentualne przyszłe ciąże też tam chciałabym prowadzić i rozwiązywać.

Powoli uczymy się siebie na wzajem. Mikołajek jest grzecznym dzieckiem. Nie płacze, tylko w nocy urządza imprezy ;) Oczy jak 5 zł i nie ma spania. Nie marudzi, nie płacze, i nie śpi. Nie śpi po 3-4 godziny. A my nie śpimy razem z nim. Jeszcze nie znaleźliśmy włącznika opcji: spanie w nocy.

Niestety jestem walniętą mamuśką, która zamartwia się wszystkim...I bycie lekarką nie pomaga nic a nic. Wręcz przeciwnie, wymyślam coraz to nowe powodu do zmartwień. Rozmawiałam z przyjaciółką, pediatrą, która mamą została pół roku temu, i ma tak samo. Odetchnęłam więc z ulgą ;))

Muszę powiedzieć, że wiedza innych kobiet, które już rodziły jest nieoceniona. Mnie wspierają Mama, siostra i Truscaveczka (wielkie dzięki!). Przy tym nieszczęsnym nawale najlepszą radę z prezentacją dała mi siostra (która dostała ją od mamy). Jola przyszła też wykąpać po raz pierwszy Mikołajka.

Pozdrawiamy poświątecznie.
Skóra zdjęta z Taty.


45 komentarzy:

  1. So sweet - Mikołajek w stroju służbowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję!
    A Mikołaj to przepiękne imię!!!
    JA jestem po dwóch cesarkach, [obie z uwagi na pośladkowe ułożenie oraz cholestazę ciążową]. Przy obu miałam wrażenie, jakbym uczestniczyła w przedstawieniu teatralnym, będąc jednocześnie widzem i powodem odgrywania całej tej sztuki.
    Z tym, że pierwsze było raczej pogodną scenką rodzajową, a drugie dreszczowcem z piramidalnym stopniowaniem napięcia [pęcherz pękł w 34 tygodniu, dziecko było pięciokrotnie owinięte pępowiną wokół szyi, a na dobitkę anestezjolog wróżył możliwość nieustąpienia blokady i ... ach do dzisiaj ciarki po mnie chodzą], ja rodziłam w państwowym szpitalu - nasz wrocławski prywatny szpital położniczy ruszy dopiero od stycznia 2015 - wiadomo: bieda aż piszczy, ale personel pierwszorzędny!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No jak to nie śpi, skoro wyraźnie widzę, że pięknie śpi!... *^o^*~~~
    Dostałaś Mikołaja prawie w sam raz pod choinkę, cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. I inne chłopaki! chciało by się zakrzyknąć, mam nadzieję że jak urośnie to będziesz mu czytać książki Pana Goscinnego ;) Składam serdeczne gratulacje, bo jeszcze nie miałam okazji złożyć i najlepsze życzenia dla Ciebie i Maluszka :) zdrowia przede wszystkim.
    A co do znieczulenia, miałam to samo, bałam się panicznie znieczulenia przed wycięciem torbieli spod kolana (wtedy najchętniej poprosiłabym o znieczulenie miejscowe gdyby się dało) na szczęście miałam cudowną Panią anastezjolog która mnie przez ten paniczny lęk bardzo łagodnie przeprowadziła, bo pamiętam że jak na studiach się o tych znieczuleniach uczyłam (choć u zwierząt stosuje się je niezwykle rzadko) skóra mi cierpła na karku
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięujemy :]
      Stosowne książeczki już mamy. Mikołajek dostał je od cioci-babci w prezencie.

      Usuń
  5. Kasiu i Mikołajku, ślicznie wyglądacie, ściskam Was gorąco.

    Walniętą mamuśką bywa się bez względu na wiedzę, doświadczenie, wiek, wyobraźnię ... a raczej właśnie dlatego ;))) też taką mamuśką jestem, a co najgorsze nie przeszło mi to nawet po dwudziestu kilku latach ;) Tak się ma i już.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przejdzie mu to nocne brykanie. Kiedyś ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wyglądacie!!! Mówiłam Ci, że cesarka jest o wiele lepsza od naturalnego porodu:) A Mikołaja za chwile nauczysz się "odsługiwać", albo ewentualnie przestawisz się na tryb nocny :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozdrowienia dla Mikołaja i wytrwałości dla rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witamy Mikołajka :) Wygląda na słodkiego i grzecznego maluszka :)
    Moja córka też nie spała ani w dzień ani w nocy do półtora roku aż się sobie dziwię, że nie zwariowałam :) Za to teraz z łózka jej wyciągnąć nie można.
    Tobie oczywiście życzę żeby Mikołajek okazał się rozsądnym chłopcem i dawał mamusi odpocząć :)
    Powodzenia życzę !

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie razem wyglądacie!
    Za pierwszym razem każda z nas panikuje i histeryzuje z byle powodu. To normalne.Ja na szczęście miałam na co dzień moją teściową i mamę blisko. bardzo mi pomogły. Nie wiem czy się z panikowania tak do końca wyleczysz, w końcu jesteś lekarzem i za dużo wiesz, ale będzie lepiej :))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ślicznie razem wyglądacie :-) Jakie to cudowne tak się uczyć siebie nawzajem :-) Z każdym dniem będzie coraz lepiej - zobaczysz :-) A strach o dziecko to niestety nigdy nie przechodzi...
    Dużo zdrowia wam życzę :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej, czuję się wyróżniona :*
    Duży rośnij, Mikołaju :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Prześlicznie wyglądacie, rośnij zdrowo Mikołaju:)

    OdpowiedzUsuń
  14. To wspaniale mieć takiego własnego Mikołajka :)
    Mój Mikołajek ma już 25 lat ...a tak niedawno się urodził .....
    Rośnij zdrowo Mikołajku!!!!!!
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najpiękniejszy prezent na święta ,Zdrowia życze i zbieraj siły .

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako że miałam okazje poznać Tatusia osobiście, to uroczyście potwierdzam - skóra zdjęta, nie wyprze się :) Ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniały chłopak! Zdjęcie piękne! Pięknie wyglądacie oboje!

    OdpowiedzUsuń
  18. To maleńki cud i widać w oczach mamusi jak bardzo jest kochany :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kasiu - jak dobrze Was widzieć! Od razu ciepło i słonecznie sie zrobiło :) :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Duże znaczenie maja wspomnienia z porodu, to co działo się wokół, ludzie, atmosfera. Cieszę się, że wszystko się udało! Zawód nie pomaga w byciu mniej nadopiekuńcza i nadwrażliwą - coś o tym wiem, jestem pielęgniarką. Szczególnie kiedy coś się dzieje...Życzę duzo zdrowia, cierpliwośći i przespanych nocy.
    Nam z pomoca córeczki szybko udało się nauczyć kiedy jest noc a kiedy dzień, szybko zaczęła przesypiac noce. Z własnego doświadczenia wiem, że 6 miesiecy to najwiecej strachu i obaw. Potem nagle zdajesz sobie sprawę, że jednak doskonale sie poznaliście zmaluszkiem i świetnie się rozumiecie :) Życzę dużo miłóści, radości i cudownych chwil.

    OdpowiedzUsuń
  21. Serdeczne gratulacje.Mikołajek wspaniały. Mamie i synkowi życzę wszystkiego,co najlepsze.Nie przejmuj się, wszystkie mamy są nadopiekuńcze, tak powinno być. Buziaczki. Jaga

    OdpowiedzUsuń
  22. Śliczny!!!! I jaką ma gładką buźkę :) my cały czas walczymy z pryszczami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pimposhko spokojnie! Tak długo Mała będzie miała wypryski jak długo będą działały w Niej Twoje hormony. To minie. Najważniejsze nie wyciskać tego tylko zostawić

      Usuń
  23. A to niespodzianka, prawdziwny Mikołaj!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jaki przystojniak! Mamie szybkiego odzyskania sił, znam ten problem z brakiem sił spowodowanym niedokrwieniem, minie w swoim czasie. A te wszystkie stresy mamine to niestety dostaje się w pakiecie z potomkiem i to nigdy nie mija. No i przespanych nocek jak najszybciej...Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  25. no to życzę żebyś jak najszybciej znalazła przełącznik na nocne off u młodego :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Noce należą więc do Was :) Może mu się odwróci...
    Zdrówka i nie zamartwiaj się tak, będzie dobrze, ba nawet bardzo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudne malenstwo!
    Jednyny sposob na zamartwianie sie to nastepne dziecko- przy kazdym kolejnym czlowiek jest bardziej wyluzowany ;D
    Przynajmniej u mnie to sie sprawdza ;D
    a wiedza medyczna pozwala wyszukiwac problemy tam gdzie ich nie ma ;D bo niepokoja nas objawy, ktorych inni w ogole by nie zauwazyli ;)
    Serdecznie pozdrawiam ( mama trojki+ chirurg ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się zgadzam :) Z autopsji tylko z pierwszą połową :)
      Pozdrawia też mama trójki :D

      Usuń
    2. Trafiłaś w sedno! widzi się objawy, których inni nie widzą ;)

      Usuń
  28. Gratulacje!!! Cudownie wyglądacie :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. :))))) śliczni jesteście :)

    OdpowiedzUsuń
  30. z tym zamartwianiem to szybko nie minie ;) moje dzieci już są prawie w Twoim wieku a ja nadal się martwię ;) :)
    ślicznie wyglądacie wspólnie, łap każdą okazję zeby się przespać a Mikołajkowi dużo zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Cieszcie się każdą minutą ze sobą :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ogromne gratulacje i serdecznie Was pozdrawiam -Aga zIrl (od Emilki)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kasiu, macie prawdziwy SKARB i do tego jest przesłodki :) Serdeczne wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Pamiętasz jak pod poprzednim postem zazdrościłam Ci, że Ty już PO? No to dodam, że 2h później odeszły mi wody, a dobę później miałam już moją Malusię :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Kasiu pięknie wyglądacie, Mikołajek jest przeuroczy, wszystkiego dobrego, pozdrawiam Was serdecznie buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  36. Super! Wielkie gratulacje i dużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jakby jeszcze jakiś nawał się przytrafił, to wleźć do wanny z gorącą wodą i stanąć na czworakach. Za chwilę masz kąpiel w mleku. Albo pod gorący prysznic. Sama widziałam, jak po czymś takim mleko po suficie płynęło - tryskało we wszystkie strony. Masaż ręczny od pachy do sutka przyspiesza rozładowanie.

    OdpowiedzUsuń