Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

czwartek, 5 lutego 2015

Wspólne dzierganie i czytanie

Dawno nie brałam udziału w tym wyzwaniu. Nawet nie będę się tłumaczyć, bo to już nudne ;) Mimo to cały czas coś tam czytam i dłubię.

Aktualnie na drutach Light Trails (klik) z rudej Czterdziestki, która została po spruciu Mrs. Darcy (klik). Kardigan nosiłam rzadko. Był jednym z pierwszych, a przez to widać było różne niedociągnięcia. A poza tym miał fatalnie zrobione rękawy: za krótkie, ściągacz za ciasny a ramię za szerokie. Czyli kupka nieszczęścia. W grudniu, kiedy czekałam na Mikołajka, dzierganie nie szło za bardzo, za to prucie szło fantastycznie ;) Przed porodem nawet zaczęłam coś z tego dziergać, ale już na początku wiedziałam, że braknie włóczki. Kilka dni temu sprułam to wszystko i zaczęłam Light Trails.

Czytelniczo jestem w połowie "Języka niemowląt".
Zdjęcie z lubimyczytać.pl
Generalnie nie czytałam żadnych poradników dotyczących rodzicielstwa. Przeczytałam "W Paryżu dzieci nie grymaszą" Pameli Druckerman. Książka nie jest typowym poradnikiem (chyba, bo nie czytałam żadnych poradników do tej pory ;)), tylko porównaniem sposobu wychowania dzieci przez Amerykanki i Francuzki, napisane przez Amerykankę mieszkającą w Paryżu. Wiele ciekawych spostrzeżeń, szczególnie dotyczących kultury jedzenia.
Zdjęcie z lubimyczytac.pl

A teraz czytam wspomniany "Język niemowląt". Nie zgadzam się z wieloma rzeczami, o których pisze autorka, ale Łatwy Plan działa (przynajmniej na Mikołajka). Myślę, że dla tego jednego warto przeczytać tą pozycję.

Jak widać zostałam posiadaczką czytnika. Czytnik sprezentowała nam ciocia Tomka. Nie jest to popularny Kindl, a Nook. Nie będę porównywać tych czytników, bo nie korzystałam z Kindla. Z Nooka jestem całkiem zadowolona. Jego największą zaletą, jest waga. Dużo łatwiej jest mi czytać na nim, niż tradycyjne książki, kiedy karmię synka (szczególnie, że jeszcze niedawno nasze stołowania się trwały 40 minut albo i dłużej).

Następnym razem napiszę o karmieniu w PL i moich przygodach.

15 komentarzy:

  1. Kot czuje się jak starszy braciszek ;-) (to odnośnie poprzedniego wpisu).

    Czytałam język niemowląt, przy 3 moim dziecku i wtedy już moje nawyki były silniejsze i raczej nie korzystałam z rad z tej książki.
    Aż żałuję, że kiedy moje dzieci były malutkie nie było czytników, a z tradycyjną książką często było trudno sobie poradzić przy karmieniu, szczególnie, że bywało, że nawet szelest kartek odrywał maleństwa od spokojnego ssania.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja podczas karmienia i usypiania najwięcej książek przeczytałam:) Tak jest do dziś , bo Młodsza wymaga wciąż mojej obecności przy zasypianiu, ale że zawsze było mi żal tej półgodziny patrzenia w ciemność, to czytanie książek podczas tej czynności było świetnym rozwiązaniem, dziś już nie męczę się z latarką , ale korzystam z tego wspaniałego urządzenia jakim jest czytnik i nie świecę po oczach:) Kasiu serdeczne pozdrowienia Waszej trójce i głaski dla Traktora:))

    OdpowiedzUsuń
  3. język niemowląt czytałam super książka ..Super kolorek dziergadła

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybrałaś świetny wzór! Dużo fajniejszy niż poprzedni :]
    Ja książki też czytam kładąc córę spać, lub tuż przed moim snem. Zdecydowanie czytniki wszelkie ułatwiają wtedy życie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrawiam całą Waszą trójkę i przesyłam życzenia zdrowia ;) jednak jest jedna rzecz, o której muszę napisać bo pęknę :P z mnóstwa rzeczy, które okazały się być nieprzydatne po urodzeniu syna na początku sierpnia 2014, jest jedna, którą z histerycznym rykiem wywaliłam przez okno - właśnie książka Tracy Hogg. Nienawidzę jak mi się wciska, że jestem beznadziejną matką, że jest JEDEN plan na dziecko i że jeśli Twoje dziecko płacze, to nie wsłuchujesz się w jego potrzeby i nie wiesz czego chce... Syn okazał się być alergikiem z wieloma problemami z przystawieniem się do mlekodajni i jak tylko przeszliśmy na inny tryb wszystko zniknęło. Ale zarówno TH jak i multum pielęgniarek i doradczyń laktacyjnych zdążyło mnie zrównać z ziemią, jak to bardzo beznadziejną matką jestem skoro nie chcę/nie umiem mimo porad/nie słyszę, że dziecku jest źle. Nienawidzę baby, z premedytacją piszę o autorce bo "dzieło" czytałam w oryginale - brak winy tłumacza. Wywołam może wojnę, ale muszę bo jak widzę młodą matkę czytającą ten szajs (nie czepiam się gustów, jeno zachodzę w głowę nad popularnością "poradnika") to mam ochotę jej go wyrwać i odesłać do dobrego pediatry. Bogowie niech będą dzięki za wciąż prowadzącą praktykę lekarkę, która przeprowadziła przez dziecięctwo mnie, mojego brata i 5cioro innych dzieci w rodzinie, oraz chwała jej za to, że postukała się w głowę na wieść o zachowaniu "wsparcia" okołolaktacyjnego w moim wypadku.

    Poza tym dodam, że nie mogę uwierzyć, że to rude to czterdziestka, bo pamiętam jak czterdziestki tylko w żałośnie smutnych kolorach były ;) a to taki śliczny odcień ma.

    Teraz poddaję się pod miażdżącą krytykę osób broniących TH i przepraszam raz jeszcze, ale to jest internet i ja musiałam przekazać swoje myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak minął pierwszy poryw uczucia nienawiści do "poradnika" zdałam sobie sprawę, że mogłam obrazić zdolność K. do prawidłowej opieki medycznej nad Młodzieńcem. Nie o to mi chodziło - absolutnie. Raczej o to, że zdrowy rozsądek i intuicja lepiej się dziecku i mamie przysłużą niż tabelki żywieniowe i porządek dnia. Piszę z doświadczenia bo syn był baaardzo żarty i zostałam przez doradczynię laktacyjną oskarżona o przekarmianie 2 tygodniowego dziecka... -.- serio - powinnam była go głodzić najwyraźniej. Zasadniczo w tej materii bardzo źle trafiłam i wiem już co poradzę szwagierce, która zaraz trafi na ten sam moment. I przyznam, że od czasu TH nie przeczytałam ani jednego poradnika ani nie zajrzałam na żadne forum okołodzieciowe bo mnie szarpie zaraz :P polegam na zdrowym rozsądku, poradach zaufanego pediatry i doświadczeniu swojej mamy oraz teściowej ;) i jak Młody z nagła po 4 miesiącach przesypianych nocek chce zjeść o 4 nad ranem to dostanie flaszkę a nie bedę mu tłumaczyć, że nie rozumiem jakie są jego potrzeby i usiłować znaleźć źródła w nieustalonym (a ustalonym skrupulatnie) porządku dnia. Bo jednego dnia mam ochotę na dwudaniowy obiad a drugiego zjem kanapkę i mi wystarczy, i Młody też ma do tego prawo ;) ot tyle sprostowania.

      Usuń
    2. Jak już napisałam, nie ze wszystkim się zgadzam. Między innymi z podejściem do karmienia. Dzieci na piersi powinny być przystawiane na żądanie. Oczywiste jest, że bez względu na sposób karmienia raz dziecko zje mniej, raz więcej. Potrzebny jest zdrowy rozsądek.
      My stosujemy "Łatwy Plan" z pewnymi modyfikacjami, bo u nas się sprawdza. U Ciebie nie działał, trudno. Ale każdy ma prawno spróbować i podjąć samodzielnie decyzję. Nie narzucaj innym swojego zdania.
      Fakt, że tu jest internet, nie upoważnia do wylewania swoich goryczy, żali i frustracji. Tak jak idąc do kogoś w gości nie awanturujesz się od drzwi, tak samo w internecie obowiązuje pewna etykieta. Twoja wolność kończy się, tam gdzie zaczyna innego człowieka.

      Usuń
    3. Jeżeli ktoś odczytał moją wypowiedź jako próbę narzucenia swojego zdania to przepraszam - nie taki był mój cel. Nie będę się usprawiedliwiać, ale faktycznie, mogłam inaczej ubrać w słowa swoje zdanie.
      Zgadza się jest tu internet ale faktycznie - przekroczyłam granicę wchodząc z osobistymi frustracjami - za to przepraszam zarówno Ciebie jak i każdą inną czytelniczkę, którą dotknęła moja wypowiedź. Jeżeli masz potrzebę "zniknąć" mój zbyt uczuciowy komentarz - nie poczuję się w żaden sposób urażona - to Twój kawałek internetu i masz do tego pełne prawo. Na przyszłość obiecuję przepuszczać swoje myśli przez zdecydowanie mocniejszy filtr zanim je sformułuję :)

      Usuń
  6. Czytając wpis poprzedniczki , mogę tylko powiedzieć, że na temat wychowania, języka, sposobów porozumiewania się, szkolenia - przepraszam , ale psów- napisano oceany książek, z czego tycim jeziorkiem , ba- kałużą w koleinie-jest coś, warto przeczytać (!) i przyjąć do wiadomości. Li tylko! Może to jakaś analogia?
    Kasiu - z niczego się nie tłumacz. Masz jedno słowo - MAMA! Ale fajnie, że znów będziesz robiła coś nowego drucianego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak trzymać Kasiu! Nie należy przerywać swej pasji nawet dla Wielkiej sprawy. Niech Mały Mikołajek od najmłodszych lat widzi mamę z drutami i książką. To bardzo zdrowe!!!Pozdrawiam druciarsko!

    OdpowiedzUsuń
  8. poradników tez sporo poczytałam , ale nie zawsze korzystałam z rad tam zawartych. Za to na 300 % mogę polecić organizowane przez Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne - Szkoły dla Rodziców.Moja córka ma w tej chwili 14 lat i zaluję, że taki kurs odbyłam dopiero teraz. Kurs nie daje odpowiedzi na kazde pytanie a raczej pokazuje jak postepować , wykorzystywać metody, odczytywać emocje itd.
    Dla mnie bezcenne.
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakim mieście takie kursy? Chętnie bym się na taki wybrała.

      Usuń
    2. ja mieszkam w Gdańsku, ale sprawdz u siebie. W większości poradni sa one organizowane.

      Usuń
  9. Och, z rozrzewnieniem wspominam czasy karmienia i czytania :) Ale wtedy nie pracowalam, ba! przenioslam sie na wakacje do Polski, do mamy i bylo mi jak w niebie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z książek dzieciowych polecam "Bobas lubi wybór", o wprowadzaniu pokarmów stałych. Daleko to jeszcze przed Wami, ale warto o tym wiedzieć, _u_nas_ działało ;-) Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń