Najbliższe spotkanie robótkowe



Najbliższe spotkanie robótkowe: 29.08.2015, godzina 12:00, w naszym stałym miejscu.

Jeśli chcesz się z nami spotkać, to pozostaw w komentarzu adres mailowy lub skontaktuj się przez formularz, który jest po prawej stronie, a wyślę wszystkie potrzebne wskazówki :]

poniedziałek, 16 marca 2015

Matka na gigancie z niemowlakiem

Gdzieś w połowie lutego Pimposhka rzuciła pomysł spotkania w Warszawie. Zaprosiła mnie, żebym z Nią i Ellunią zatrzymała się w hotelu. Prawie miesiąc przekonywałam męża, żeby jechać. A haczyk był taki, że T. w tym czasie miał na uczelni zjazd i egzaminy, więc ja z Mikołajkiem jechalibyśmy sami. Drugi haczyk jest taki (wstyd się przyznać), że nie mam prawa jazdy. Trzeci haczyk: pociągi nie jeżdżą, bo tory remontują i podstawiane są autobusy. Po miesiącu nagabywania męża, dał się przekonać.

Na etapie prowadzenia wywiadu dot. środka transportu miałam do wyboru trzech przewoźników: Polski Bus, PKP i Plus Bus. Padło na tego ostatniego, dzięki rekomendacji Panzernej (klik), która dość często jeździ do Wawy. I muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Bez problemu zapakowałam się z wózkiem i niemowlakiem w foteliku samochodowym. W drodze do Warszawy miałam pomoc Panzernej, która przypilnowała Mikołajka, jak ja wkładałam koła wózka do luku bagażowego, potem pomogła mi go umieścić na fotelu, co nie było proste, bo oparcie musiałyśmy odgiąć maksymalnie do tyłu. Do domu jechałam sama, ale za to kierowca okazał się dużo bardziej pomocny. Pimposhka pilnowała Juniora, a mi koła pomógł spakować kierowca. Potem kazał przesiąść się osobom, które zajęły miejsca dla matek z dziećmi. (Drugie fotele są trochę dalej niż pozostałe, więc fotelik można wstawić bez problemu i kombinacji alpejskich.) A jak wysiadałam, to wyciągnął koła i je rozłożył.

Jeśli chodzi o bagaż, to miała dwie torby na pieluchy. Myślę, że następnym razem udałoby mi się spakować do jednej torby.

Na prośbę tatusia: Mikołaj pod Pałacem Kultury
Mikołajek w drodze do Warszawy był absolutnie fantastyczny i super grzeczny. Najpierw pogadał z Panzerną, skonsumował Potwora a potem poszedł spać i obudził się dopiero jak matka zaczęła tarmosić i ubierać.

Zjem, zjem, zjem!

A potem padł
W drodze powrotnej było gorzej, bo dał popis umiejętności wokalnych. Ale nakarmiłam go i zasnął. W jedną stronę miałam moje mleko w butelce a z powrotem mleko modyfikowane. Laktatora nie brałam ze względu na oszczędność miejsca a karmienie w autobusie piersią nie należy do najprostszych-> mało miejsca.
Do domu!
Pimposha okazała się absolutnie cudowną i fantastyczną osobą. I w brew obawom T. nie jest handlarzem narządami ;)) Gdyby nie totalne zmęczenie po całym dniu, to pewnie całą noc byśmy przeplotkowały. Dzieciaki chyba się polubiły. Kiedy Mikołaj marudził i płakał, to Ella się z nim solidaryzowała i wspomagała wokalnie. Córeczka Gosi jest rozkoszna, bardzo towarzyska i strasznie gadatliwa. Dzieciaki nam się zsynchronizowały i w nocy miałyśmy wspólne karmienie.

Pierwsze wspólne chwile
Pierwsza noc Mikołajka z dziewczyną w jednym łóżku
Dzień dobry!
U TupTupa była, jak zwykle, super! Bawiłyśmy się przednio. Dzieciaki były grzeczne i dały matkom czas prawie do 19.
Nowe pokolenie dziewiarskie ;)
Z Paulą (Polka Knits)
Z Paulą i Rene
Z Anią Stasiak
Z Enyo
Pimposhka, Paula, ja, Iwona
Mikołajek został obdarowany przez internetowe ciocie:
Londyńska i marynarska koszulka od cioci Pimposhki
Od cioci TupTupa
Od cioci Pauli
Pierwsza czapka od cioci Rene
Pierwsze koty za płoty! To teraz gdzie?

11 komentarzy:

  1. Pięknie! Po takim początku wyprawy w Polskę to już pikuś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz niezwykły talent logistyczny!!!
    Liczymy na Waszą wizytę we Wrocławiu!
    pozdrawiam
    n

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie!!! Zazdroszczę :) To może Kraków? W Lublinie też często bywam (a tam masz zdecydowanie bliżej) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że wszystko się udało! Miło widzieć Cię taką zadowoloną! Do zobaczenia we Wrocławiu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że udała wam się wyprawa. Z własnego doświadczenia wiem, że mimo wózków i nadmiaru bagażu łatwiej podróżuje się z niemowlakiem niż dzieckiem, które zaczęło już chodzić. Łatwiej utrzymać je na miejscu przez kilka godzin, bo się jeszcze samo nie przemieszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały wyjazd! No nie wiem, czy bym się tak świetnie ogarnęła jak Wy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozdrowienia juz z Rzymu! Godlesia

    OdpowiedzUsuń
  8. jejaaaa...jak ja zazdroszcze spotkanka w tak szacownym gronie!
    A co do podrozowania z dzieckiem- jak sie czlek nie stresuje to sie da ;)
    Doszlam juz do jako takiej wprawy i potrafie nasza piatke na kilka dni w jedna torbe spakowac ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Warszawa zdobyta , świat stoi otworem .cudne sa takie spotkania .

    OdpowiedzUsuń
  10. no byłaś dzielna!! super!!
    ale nie rozumiem jednej rzeczy jak to musiał Ci mąż pozwolić jechać? I miesiąc musiałaś go prosić? A co straciłaś moc stanowienia o sobie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale mieliście boski weekend! Okazałaś się dużą odwagą. Podziwiam i to bardzo:)

    OdpowiedzUsuń